WYJAZD Z WOJCIECHEM NOSZCZYKIEM




   Rzucone publicznie przez władze oskarżenia wywołały psychozę strachu i zerwały niezbędną nić zaufania między pacjentami a lekarzami. Wybitny chirurg profesor WOJCIECH NOSZCZYK tłumaczy, w jaki sposób odpłatne leczenie zniwelowałoby korupcję.

   Jakie leki towarzyszą chirurgowi?

   - Większość chirurgów odczuwa jeden stały lęk - przed operacją, w czasie operacji i po operacji. Przed operacją, zwłaszcza wykonywaną w trybie nagłym, drżymy, czyśmy dobrze postawili diagnozę. Potem jest moment prawdy, kiedy otworzy się brzuch, klatkę piersiową i widać wtedy, czy rozpoznanie było trafne. Później - mówię o trudnych operacjach - w czasie operacji powstają pierwsze takie dziwne myśli, lęki: czy dobrze to zrobiłem, czy przez to przejdę, jak pokonam jakąś nieoczekiwaną trudność? Największy lęk jest po operacji. Przychodzę do domu i ją analizuję, myślę ciągle o niej i wydaje mi się, że może ten szew niedobrze założyłem, a czy trzeba było to przecinać, czy nie lepiej byłoby dokładniej wypreparować? I z rym lękiem się człowiek budzi. Niezależnie od tego, ile lat już jest chirurgiem. Rano czeka już następny chory, ale jeszcze idzie się do tamtego i podejrzliwie patrzy, czy wszystko w porządku, czy nie ma niepokojących objawów. To silne i stałe lęki chirurga. Wydawałoby się, że w momencie pożegnania z chorym lęki ustępują.

   Pożegnania, czyli kiedy?

   - Pacjent idzie do domu, jest radość. Czasami chorzy reagują dziwnie, na przykład chcą w rękę pocałować chirurga. I ty jesteś przez chwilę zadowolony, ale zamykają się drzwi za jego plecami i myślisz tak: w pięciu procentach przypadków po tej operacji wystąpi takie i takie powikłanie w ciągu trzech miesięcy, a w 10 procentach powikłań jest tyle i tyle procent. Na przykład wszczepiamy protezę w tętnicę, to są takie najprostsze zabiegi. Ale ja wiem, że 15 procent w ciągu roku się musi zatkać, a u pięciu procent pacjentów dojdzie do zropienia tej protezy, a jak dojdzie do zropienia, istnieje groźba odjęcia kończyny. On tego nie wie, ja wiem, więc nawet w tych radosnych momentach jest lęk. Zawsze się niepokoimy.

   A po tej sprawie z doktorem G. i po konferencji prasowej ministra Ziobry czegoś jeszcze się pan zaczął bać?

   - Teraz już wszystkiego się boję. U mnie w klinice leżała, już odeszła, chora, która miała guz mózgu, była operowana przez neurochirurgów i w czasie rehabilitacji, a była nieprzytomna, doszło do niedrożności jelit, kolejnych powikłań, musiałem ją operować. Okazało się, że ma liczne przerzuty. Później wystąpiła niewydolność krążenia. Nerki, przestały pracować. Przyszło konsylium i ustaliliśmy że trzeba dać jej godnie umrzeć, niech nie cierpi, nie przetaczajmy jej krwi, osocza, dajmy jej łagodnie umrzeć, złagodźmy tylko cierpienie. Ale wybuchła ta sprawa... Przez następne dni odżywialiśmy ja sztucznie, przetaczaliśmy jej krew i płyny bezskutecznie walczyliśmy z nerkami, dlatego że się po prostu baliśmy, uznaliśmy, że lepiej przeczekać re nagonkę. Odeszła sama kilka dni później.
Więc teraz decyzja o tym, kogo odłączyć od respiratora, stała się jeszcze trudniejsza, a zawsze była trudna.

   Zawsze podejmuje ją konsylium?

   - Nigdy sam chirurg nie podejmuje decyzji, zawsze jest to konsylium. ale konsylium zwołujemy dopiero wtedy, gdy jesteśmy przekonani, ze nie możemy pomóc, Walczymy mimo wszystkich trudności, mamy za mało antybiotyków, nie ma krwi, nie ma pieniędzy na nic, ale jednak się tego chorego ratuje, gdy jest nawet najmniejsza szansa. My umiemy ocenić, kiedy jest ta szansa.

   Nie boi się pan, profesorze, jeszcze czegoś, że w wyniku takiej właśnie konferencji prasowej i dosyć autorytatywnych twierdzeń medycznych - z ust nielekarzy, szefa CBA i ministra sprawiedliwości - co jest błędem lekarskim, pacjenci i ich rodziny mogą inaczej na was teraz patrzeć?

   - To już się dzieje. Nagle zaobserwowaliśmy pewna agresję pacjentów, pacjenci nic dowierzają. W Polsce od lat jest pewna nieufność do lekarza, nieufność, którą sprowokowały kiedyś media, podważając zaniknie do lekarzy. W latach 70. byłem biegłym w takiej sprawie: chirurg na prowincji wyciął zamiast wyrostka fragment jelita, bo miał niezwykłą sytuację - wszystko było zrośnięte razem - ale połapał się w czasie operacji, popełnił błąd, ale się połapał. Odtworzył ciągłość jelita, wszystko opisał dokładnie w książce operacyjnej i powiedział rodzinie chorego. Chory poszedł do domu i wytoczono chirurgówi proces. Przegrał pierwszy proces. I potem się zaczęła gehenna kolejnych procesów. Co rok ukazywały się wiadomości "chirurg popełnił błąd", choć chodziło cały czas o tę samą sprawę. Wtedy media podważyły autorytet lekarzy, a przecież już i tak u każdego pacjenta jest absolutnie zrozumiały lęk przed operacja, zrozumiałe są jego wątpliwości. I my musimy umieć pokonać te lęki. A dzisiaj, po tej całej sprawie, pacjenci stali się bardzo nieufni.

   W jakim sensie?

   - Wielu pacjentów już nie pyta "a dlaczego?", "a co to będzie?", tylko mówią tonem podniesionym, są podekscytowani i - wiem to z naszego ambulatorium - pytają: ale czy wy umiecie, czy wy na pewno tak zrobicie? To już nie jest niepewność, to strach. Z rozmów z kolegami wiem, że tak jest wszędzie, w całej Polsce. A wynik będzie taki, że coraz więcej chorych będzie szło najpierw do znachorów; szarlatanów, oszustów; których są tysiące. Podważenie zaufania do lekarzy jest straszną rzeczą dla lekarzy, ale przede wszystkim dla zdrowia pacjentów.

Fragment tekstu zaczerpnięty z Przekroju. Rozmawiał Piotr Najsztub. Warszawa, 23 lutego 2007 r.




Profesor Wojciech Noszczyk, 72 lata, wybitny specjalista chirurgii naczyniowej, kierownik I Kliniki Chirurgii Ogólnej Akademii Medycznej w Warszawie oraz Kliniki Chirurgii Naczyniowej Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, redaktor naczelny "Polskiego Przeglądu Chirurgicznego". Żonaty z aktorką Grażyną Staniszewską. Wybitnym chirurgiem byt też jego ojciec, ten sam zawód wykonują dwaj bracia profesora oraz dzieci. "Państwo Noszczykowie i ich dzieci to taka rodzina, o której chytrzy Anglicy zaraz nakręciliby sagę" - podsumowała kiedyś Agnieszka Osiecka.

Jest autorem podręczników chirurgicznych, jego pasją jest też historia chirurgii - opublikował książki "Zarys dziejów chirurgii" i "O chirurgii polskiej końca XX wieku". Członek Polskiego Związku Kawalerów Maltańskich. Przeprowadził ponad 10 tysięcy operacji, operował wielu aktorów, polityków, księży, malarzy i pisarzy. Dzięki jego zaangażowaniu powstała "Lekcja anatomii, czyli spotkania z chirurgią", w której o swoich operacjach opowiadali między innymi: Erwin Axer, Bronisław Geremek, prymas Józef Glemp i Krzysztof Zanussi.