SAKRAMENT NAMASZCZENIA CHORYCH W PRAKTYCE PASTORALNEJ KOŚCIOŁA
W ostatnich dziesięcioleciach nastąpiła zasadnicza zmiana w najpierw w teologii sakramentu
namaszczenia chorych a następnie w praktyce pastoralnej. Do wydania po Vaticanum II nowej księgi
liturgicznej Ordo unctionis infirmoprum eorumque pastoralis curae1
poprzedzonej konstytucją apostolską Pawła VI Sacram unctionem infiromorum oraz dosyć obszernym wstępem
(Praenotanda) obowiązywał w Polsce Rytuał Collectio rituum2
i Codex luris Canonici z 1917 r. W praktyce pastoralnej kierowano się zawartymi tam wskazaniami odnośnie do
podmiotu namaszczenia chorych, czasu jego udzielania oraz kolejności sakramentów w bliskim niebezpieczeństwie
śmierci stosując tzw. ritus continuus.
W teologii już przed Soborem nastąpiło wyraźne odejście od rozumienia sakramentu namaszczenia jako
bezpośredniego przygotowania na śmierć i w konsekwencji udzielania go praktycznie w ostatnich momentach życia
chrześcijanina. Podkreślano natomiast, że jest to sakrament na czas poważnej i groźnej choroby i zaawansowanej starości.
Bez wątpienia za pozytywne zjawisko należy uznać odejście od patrzenia na sakrament namaszczenia jako "ostatni"
sakrament i udzielanie go najczęściej jedynie in extremis. W tym duchu został opracowany Rytuał Ordo unctionis
infirmorum z 1972 r., w którym nie występuje już dawna nazwa sakramentu extrema unctio, lecz unctio infirmorum, a
zawarte we Wstępie postanowienia dokładnie określają osoby będące podmiotem namaszczenia chorych. Pewne zmiany odnośnie
do udzielania sakramentu namaszczenia chorych zostały wprowadzone przez nowy Kodeks Prawa Kanonicznego3,
które należało uwzględnić w Rytuale Ordo unctionis infirmorum.
Pierwszym i istotnym warunkiem właściwego posługiwania chorym jest poznanie teologii choroby i teologii
sakramentów udzielanych wiernym w niebezpiecznej chorobie, w starości i w niebezpieczeństwie śmierci. Następnym jest
dobra znajomość zawartości Rytuału od jego strony obrzędowej, a następnie teologicznej i pastoralnej.
1. Tytuł i zawartość Rytuału
Na uwagę zasługuje obecna nazwa sakramentu. Nie tak jak dawniej extrema unctio, lecz unctio
infirmorum. Już nowe określenie sakramentu namaszczenia wskazuje na jego przeznaczenie. Zgodnie z najstarszą tradycją
Kościoła sakrament ten jest przede wszystkim dla chorych, a nie dla umierających. Ponadto typiczne wydanie Rytuału
rzymskiego już w tytule zaznacza, że sakrament namaszczenia jest ściśle związany z całą troską Kościoła o chorych.
Stanowi on wprawdzie "najsilniejsze wsparcie" chorego (SCh nr 5), ale nie jest jedyną formą pomocy, jaką Kościół niesie
swoim chorym wiernym4.
W polskim wydaniu, podobnie jak wcześniej w wydaniu w języku francuskim, (Sacrements pour les
malades. Pastorale et celebrations), Rytuał nosi tytuł "Sakramenty chorych. Obrzędy i duszpasterstwo" zaznaczając tym
samym, że chorym udziela się nie tylko namaszczenia, ale także innych sakramentów. Podtytuł zaś wyjaśnia, że księga ta
zawiera ich liturgię oraz wskazania pastoralne odnoszące się do posługi Kościoła względem chorych.
Na uwagę zasługuje również układ treści nowego polskiego Rytuału, który podzielono na dwie części,
wyraźnie oddzielając duszpasterstwo chorych (część I) od duszpasterstwa umierających (część II). Taki podział ma swoje
logiczne, teologiczne i pastoralne uzasadnienie. Wskazuje mianowicie, że są różne formy duszpasterskiej posługi chorym,
które z zasady powinny po sobie kolejno następować począwszy od odwiedzin chorego, poprzez udzielanie mu sakramentów:
pokuty i pojednania, Eucharystii i wreszcie w odpowiednim czasie namaszczenia chorych. Należy podkreślić, że obecny
Rytuał w części I nie zawiera tzw. ritus continuus - w jednym obrzędzie udzielania kolejno trzech sakramentów.
Duszpasterstwo chorych przechodzi z kolei w posługę Kościoła wobec umierającego człowieka. Rozpoczyna się od
zaniesienia Wiatyku, którego można udzielać także w czasie Mszy św., albo -jeśli zachodzi taka potrzeba - od udzielenia
choremu sakramentów pokuty i pojednania, namaszczenia i Wiatyku podczas jednego obrzędu, a kończy się modlitwami przy
umierającym.
Według Rytuału są zatem dwie główne formy celebracji sakramentu namaszczenia chorych: zwyczajna,
gdy udziela się go niebezpiecznie chorych i osobom w podeszłym wieku (senes), oraz nadzwyczajna, gdy namaszczenia
udziela się w niebezpieczeństwie śmierci. O tym nie należy zapominać w praktyce pastoralnej. Czy jednak w polskiej
praktyce w parafiach, jeszcze częściej w szpitalach, nie dominuje ten drugi sposób? Wtedy sakrament namaszczenia
chorych w dalszym ciągu kojarzy się z bliską już śmiercią.
Podział Rytuału na dwie części jest wyraźną wskazówką dla praktyki pastoralnej: wymaga mianowicie,
aby odpowiednio wcześnie nieść religijną (i nie tylko) pomoc chorym w formie odwiedzin, modlitwy, przepowiadania słowa
Bożego, a następnie udzielania sakramentów, stosownie do ich duchowych potrzeb i stopnia przygotowania. Rytuał wymaga
również od duszpasterzy, aby zdrowych odpowiednio przygotowywali na chrześcijańskie przeżywanie choroby, które prowadzić
będzie do tego, że w odpowiednim czasie sami poproszą o sakrament namaszczenia chorych.
2. Teologiczne podstawy duszpasterstwa chorych
Bogatą rzeczywistość Kościoła - powszechnego sakramentu zbawienia (KK 1) i nowego ludu Bożego
(KK 9) - Konstytucja o Kościele określa również Ciałem Chrystusa. Do nauki o Kościele jako mistycznym Ciele Chrystusa
nawiązuje już dekret wprowadzający nowe obrzędy: "Kościół, sprawując duszpasterstwo chorych, służy samemu Chrystusowi w
cierpiących członkach Mistycznego Ciała" (SCh s. 7). Wynika z tego, że chory chrześcijanin jako członek mistycznego
Ciała Chrystusa, złączony ze swoją Głową - jest tym, w którym cierpi sam Chrystus. On bowiem w czasie swej ziemskiej
egzystencji, a zwłaszcza podczas męki i śmierci stał się współuczestnikiem ludzkich cierpień. Obecnie zaś w dalszym
ciągu "cierpi i jest krzyżowany w swoich członkach, których upodabnia do siebie. Dzieje się to wtedy, kiedy znosimy
różne cierpienia" (SCh nr 2). Chory członek Kościoła jest więc nie tylko bliski Chrystusowi, nie tylko doświadcza Jego
miłości; ale w pewien sposób Chrystus z nim się utożsamia i sam w nim cierpi, a wszyscy, którzy niosą mu jakąkolwiek
pomoc, służą i pomagają samemu Chrystusowi, który powiedział: byłem chory, a odwiedziliście mnie (Mt 25,36).
Rytuał także przypomina, iż najgłębszym uzasadnieniem troski Kościoła o chorych, która należy do
jego głównych zadań, jest przekonanie, że w nich szczególnie obecny jest Chrystus oraz że w ten sposób wypełnia się
Jego polecenie, aby odwiedzać i uzdrawiać chorych (SCh nn. 4; 5; 32). Następnym, nie mniej ważnym uzasadnieniem
potrzeby i ważności duszpasterstwa jest udział chorych w pośrednictwie zbawczym Kościoła przez ofiarowanie swoich
cierpień za zbawienie całego świata (SCh nr 3). Łącząc swoje cierpienia z męką Chrystusa, chorzy biorą czynny udział w
apostolstwie jako charyzmatycznym pośrednictwie Kościoła i przez to nadają mu wartość zbawczą dla siebie i dla innych.
Zbawczy walor ludzkich cierpień uzależniony jest jednak od złączenia się z Chrystusem. On jedynie jest Zbawicielem i od
Niego jedynie płynie moc zbawcza. Cierpiące członki Jego Ciała mają udział w zbawianiu świata z woli samego Chrystusa
o ile świadomie włączają się w pośrednictwo zbawcze Kościoła.
Dlatego jednym z bardziej istotnych zadań duszpasterstwa chorych jest ukazanie im tej
perspektywy, która nadaje sens ich egzystencji w chorobie. Odpowiedź na pytanie o sens życia w chorobie i długo
trwającym cierpieniu ma bowiem kapitalne znaczenie dla każdego człowieka, tak wierzącego jak i niewierzącego.
Potwierdza to fakt, że problemem tym zajmuje się nie tylko teologia, ale także świeckie nauki humanistyczne.
Interesujące rozwiązanie tego problemu ze strony nauk humanistycznych reprezentuje zwłaszcza Yictor E. Franki, twórca
nowej metody psychoterapeutycznej zwanej logoterapią5.
Duszpasterstwo chorych powinno więc wynikać z jednaj strony z naśladowania i wypełniania
nakazu Chrystusa, z drugiej zaś - z uwzględnienia ważności roli, jaką chorzy mogą pełnić w zbawczym pośrednictwie
Kościoła. Podkreślał to wielokrotnie Jan Pawła II w przemówieniach do chorych (por. słowa wypowiedziane na spotkaniu z
chorymi 9 VI 1979 w kościele Ojców Franciszkanów w Krakowie). Z nauki Kościoła zawartej w przemówieniach Papieża wynika
jasno, że chorzy nie tylko "są" w Kościele; ale że Kościół ich potrzebuje do spełnienia swej zbawczej misji (por. DM 38).
Z racji roli, jaką chorzy pełnią lub mogą pełnić w działalności apostolskiej Kościoła, opieka nad
nimi oraz posługa braterskiej miłości należy do wszystkich jego członków, tzn. hierarchii, zakonów i laikatu
(por. KK 11; SCh nn. 32; 34)6. Rytuał bardzo mocno podkreśla obowiązki laikatu w dziedzinie szeroko pojętej opieki nad
chorymi. Na pierwszym miejscu wylicza lekarzy i całą służbę zdrowia; jako tych, którzy z racji swego życiowego powołania
i zawodu zobowiązani są do niesienia pomocy chorym. Ich działalność uznana jest za wypełnianie nakazu Chrystusa; aby
nawiedzać chorych (por. SCh nr 4; 32). Drugą grupę osób, do której należy głównie troska o chorych, stanowi rodzina i
przyjaciele oraz ci, którzy z innego tytułu mają zaleconą opiekę nad chorymi (SCh nn. 34; 44). Wreszcie Rytuał
przypomina, że cała wspólnota parafialna ma obowiązek troszczyć się o chorych, odwiedzając ich i umacniając w Panu, po
bratersku zaradzając ich potrzebom i uczestnicząc w liturgii dla chorych (SCh nr 33). Świadczy o tym również układ
obrzędów w Rytuale, który zakłada obecność i uczestnictwo w nich poza chorym i szafarzem także innych osób. A zatem
jedynie skoordynowane i ścisłe współdziałanie całej wspólnoty daje szansę należytego wypełnienia zadań, jakie stoją
przed Kościołem w dziedzinie opieki nad chorymi.
3. Różne formy duszpasterstwa chorych
Jednym z ważniejszych zadań stojących przed duszpasterstwem jest większe niż dotychczas
wykorzystanie wielorakich form religijnej posługi Kościoła względem chorych. Wymaga tego Rytuał umieszczając na
pierwszym miejscu obrzęd odwiedzin chorych połączony z głoszeniem słowa Bożego, następnie ryt Komunii św. chorych i
wreszcie liturgię sakramentu namaszczenia.
3.1. Odwiedzanie i Komunia św. chorych.
Wspomnę tylko, że głównym celem duszpasterskich odwiedzin chorych powinna być ich ewangelizacja,
polegająca na ukazaniu im w świetle słowa Bożego i nauki Kościoła sensu ich cierpienia i życia w chorobie, zwłaszcza
trwającej dłuższy czas, oraz możliwości zbawczego wykorzystania cierpienia przez złączenie go z cierpiącym Chrystusem7.
Następnym etapem będzie stopniowe przygotowanie chorego do przyjęcia sakramentów: pokuty i pojednania, Komunii św. i
wreszcie namaszczenia chorych.
Szczególne znaczenie ma częsta, a nawet codzienna Komunia św., do której Rytuał chorych zachęca,
a duszpasterzy zobowiązuje do zapewnienia im tej posługi sakramentalnej (SCh nr 52). Wyjątkowe znaczenie przypisuje
Rytuał Komunii św. chorych w niedziele i w okresie paschalnym. Wynika to stąd, że niedzielne zgromadzenie liturgiczne
jest czytelnym znakiem Kościoła; w którym obecny jest i działa Zmartwychwstały Chrystus, łącząc wszystkich uczestników
w jedno Ciało. Chory, który nie może uczestniczyć w tym zgromadzeniu w kościele, przez przyniesienie mu Komunii św. do
domu łączy się z tajemnicą paschalną Chrystusa sprawowaną we Mszy św. z udziałem wspólnoty parafialnej.
Komunia św. staje się wtedy znakiem jedności z Chrystusem i braćmi sprawującymi Paschę Pana. Chory czerpie z niej dla
siebie pociechę, a nawet radość, gdyż doświadcza, że w swej chorobie nie jest sam, lecz jest z nim Chrystus i Jego
Kościół.
3.2. Sakrament namaszczenia chorych
Chrześcijanin dotknięty poważną chorobą i cierpieniem we wszystkich wymiarach swego życia:
biologicznym, duchowym, społecznym i religijnym - otrzymuje od Chrystusa i Kościoła specjalną pomoc w postaci sakramentu
namaszczenia chorych. Dla wierzących jest to religijna odpowiedź na pytanie o sens i wartość ludzkiego cierpienia w
chorobie, oraz Boża pomoc w jej przezwyciężeniu i przeżyciu w sposób godny i wartościowy dla swego osobistego rozwoju,
a także zbawienny w perspektywie życia wiecznego.
Dlatego w duszpasterstwie należy ukazywać namaszczenie chorych jako sakrament, w którym Chrystus
"daje swoim wiernym, dotkniętym chorobą, potężną moc i obronę" (SCh nr 5), udziela łaski Ducha Świętego, która pomaga
całemu człowiekowi do zbawienia przez to, że podtrzymuje i umacnia jego ufność w Bogu, oraz chroni przed pokusami złego
ducha i lękiem przed śmiercią. Dzięki tej pomocy chory nie tylko mężnie znośni dolegliwości choroby, ale także staje się
zdolny do ich przezwyciężenia i zbawczego wykorzystania (SCh nr 6). Sakrament namaszczenia jest odpowiedzią Chrystusa na
duchowe potrzeby człowieka chorego, który w wierze zwraca się da Niego o pomoc, tak gdy chodzi o jego życie w wymiarze
doczesnym, jak i w perspektywie wiecznego zbawienia.
Wynika stąd następnie ważne zadanie stojące obecnie przed duszpasterstwem, mianowicie zerwanie z
praktyką udzielania sakramentu namaszczenia in extremis. Taka praktyka pozbawia chorego pomocy duchowej podczas
najcięższych dla niego chwil ostrego kryzysu chorobowego. Ponadto udzielanie namaszczenia dopiero w agonii, która bywa
nie rzadko połączona z utratą przytomności chorego jest sprzeczne z personalistycznym charakterem sakramentu,
uniemożliwia współdziałanie z łaską i świadome spotkanie z Chrystusem, rodzi wreszcie przekonanie o magicznym działaniu
sakramentu, jakby talizmanu zapewniającego życie wieczne i prowadzi w konsekwencji do formalizmu sakramentalnego.
Rytuał pragnie temu zapobiec i dlatego wymaga takiego wychowania wiernych przez katechezę ogólną i
rodzinną, "aby sami prosili o namaszczenie chorych natychmiast, gdy nadejdzie właściwy moment i aby wystrzegali się
złego zwyczaju odkładania przyjęcia tego sakramentu" (SCh nr 13). Cel ten będzie możliwy do osiągnięcia wtedy, gdy
odpowiednio wcześnie przygotuje się wiernych do sakramentów udzielanych w czasie poważnej choroby, obejmując tą
katechezą najpierw wszystkich zdrowych. Dlatego w zwyczajnym duszpasterstwie należy częściej mówić o sakramencie
namaszczenia chorych oraz problemach związanych z chorobą i cierpieniem chrześcijanina.
Sakrament namaszczenia pomaga choremu nadać sens jego cierpieniom, a także odnaleźć sens całej
egzystencji w sytuacji poważnej choroby. Odpowiada to najgłębszym pragnieniom człowieka, który za wszelką cenę dąży do
tego, aby jego życie miało sens i wartość. Zwraca na to uwagę m.in. V. Frankl, zdaniem którego sens życiu ludzkiemu
nadaje urzeczywistnianie wartości. Dokonuje się to przez działanie i realizację wartości twórczych, przez przeżywanie
piękna i prawdy bytu, ale także przez cierpienie, czyli znoszenie losu egzystencji. Człowiek z natury nie ma zdolności
znoszenia cierpienia, lecz może się tego nauczyć. Według Frankla "sensem życia jest samo życie" i polega on na
realizowaniu przez człowieka swojej własnej istoty. Dlatego zawsze istnieje możliwość nadania sensu życiu i realizowania
wartości przez postawienie sobie celu. Sens życiu w chorobie można nadać przez sposób, w jaki się ją przyjmuje, i przez
to, jak bierze się na siebie związane z nią cierpienie. Wiąże się to z przekonaniem, że życie ludzkie ma sens aż do
ostatniego momentu, gdyż zawsze istnieje możliwość realizowania wartości, polegająca na właściwym sposobie
przyjmowania nieuniknionego cierpienia. Zadaniem człowieka jest odkrycie znaczenia cierpienia i wykorzystanie go do
własnego rozwoju.
Choroba i cierpienie właściwie przyjęte i przeżyte przemieniają wewnętrznie człowieka, czynią go
dojrzalszym w sensie zdobycia wewnętrznej wolności mimo zewnętrznych zależności. W czasie choroby człowiek odkrywa
prawdę, że jest homo patiens, i to odkrycie pomaga mu odważnie podjąć i w pełni akceptować swe cierpienie. Możliwe
jest to zwłaszcza wtedy, gdy cierpieniu nadaje się jakiś określony cel, czyli intencję, przez którą można cierpieniu
nadać sens, gdy jest cierpieniem za coś lub za kogoś. Człowiek może więc ze swego cierpienia uczynić wartość,
przekształcić je w ofiarę i przez to nadać mu sens, a konsekwencji sensownym uczynić całe swoje życie.
4. Problemy pastoralne
Od wydania nowego Rytuału nastąpiło wyraźne odejście od rozumienia sakramentu namaszczenia jako
bezpośredniego przygotowania na śmierć i w konsekwencji udzielania go praktycznie w ostatnich momentach życia
chrześcijanina. Podkreśla się natomiast, że jest to sakrament na czas poważnej i groźnej choroby oraz zaawansowanej
starości. Bez wątpienia za pozytywne zjawisko należy uznać odejście od udzielania sakramentu namaszczenia jedynie in
extremis, jednak niewłaściwe jest proponowanie go w sytuacjach nieuzasadnionych przez prawo kościelne. Dlatego w
pewnych wypadkach można nawet mówić o "zbanalizowaniu" czy "dewaluacji" sakramentu przeznaczonego dla ciężko chorych i
cierpiących z powodu starości. Ma to miejsce np. wtedy, gdy coraz częściej duszpasterze, zwłaszcza podczas rekolekcji i
misji zachęcają, aby namaszczenie chorych przyjmowali także ci wierni, którzy np. ukończyli 65. rok życia8,
albo sami uważają, że ich choroba jest na tyle poważna i groźna, iż mogą otrzymać ten sakrament. Tego rodzaju praktyki
należy uznać za niewłaściwe i niemające podstaw w obowiązującym prawie kościelnym. Kto zatem jest podmiotem sakramentu
namaszczenia chorych?
4.l. Podmiot sakramentu namaszczenia chorych
Z aktualnego nauczania Kościoła o sakramencie namaszczenia chorych wynika, że jest to sakrament
na czas poważnej choroby dorosłych i dzieci lub w zaawansowanej starości. Możliwość jego wielokrotnego przyjmowania,
nawet w czasie przedłużającej się poważnej choroby dodatkowo świadczy, że nie należy go łączyć jedynie z bezpośrednim
zagrożeniem życia. Według II Polskiego Synodu Plenarnego "Namaszczenie chorych jest sakramentem przeznaczonym nie tylko
dla tych, którzy znajdują się w skrajnym niebezpieczeństwie śmierci. [...] Także osoby starsze, u których pogłębia się
słabość, powinny szukać przez ten sakrament pomocy i wsparcia w Chrystusie"9.
Udzielanie sakramentu namaszczenia "osobom starszym oraz cierpiącym na przewlekłe choroby zaleca się szczególnie z
okazji dnia chorych, misji i rekolekcji"10.
Pierwsze typiczne wydanie Rytuału Ordo unctionis z 1972 r. powołując się na List św. Jakuba
zaleca, aby "z wielką gorliwością i pilnością udzielać tego sakramentu wiernym, których życie jest zagrożone z powodu
choroby lub podeszłego wieku" (SCh nr 8). Mogą go przyjąć także chorzy "przed operacją, jeśli przyczyną operacji jest
niebezpieczna choroba" (SCh nr 10). "Osobom w podeszłym wieku, których siły opuszczają, można udzielić namaszczenia
chorych również wtedy, gdy nie zagraża im niebezpieczna choroba" (SCh nr 11). Także dzieciom o takim poziomie umysłowym,
że sakrament ten może im przynieść pokrzepienie "można udzielić namaszczenia" (SCh nr 12). Natomiast "chorym, którzy
stracili przytomność lub używanie rozumu, można udzielić sakramentu, jeżeli istnieje prawdopodobieństwo, że jako
wierzący prosiliby o to, gdyby byli przytomni" (SCh nr 14).
Po wydaniu nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego w 1983 r. nastąpiły zmiany także we Wstępie do
Rytuału Ordo unctionis infirmorum11. KPK w kan. 1005 stanowi, że w
wątpliwości czy chory osiągnął używanie rozumu, czy jest niebezpiecznie chory, albo czy umarł, należy udzielić
(ministretur) sakramentu namaszczenia12. Osobny problem pastoralny
stanowią ci, którzy stracili przytomność lub używanie rozumu. Według Rytuału, Jeśli istnieje prawdopodobieństwo, że jako
wierzący prosiliby o to, gdyby byli przytomni można udzielić sakramentu (praeberipotest)" (SCh nr 14). Natomiast KPK
stanowi, że sakramentu namaszczenia udziela się (conferatur)13.
Obecnie nie można zakładać, że ten warunek spełniają wszyscy, którzy znajdują się w takiej
sytuacji. Coraz częściej spotyka się takie osoby, które będąc nawet w bliskim niebezpieczeństwie śmierci, świadomie
odmawiają przyjęcia sakramentów. Dlatego kapłan może udzielić sakramentu namaszczenia tylko takiej osobie nieprzytomnej,
którą osobiście zna jako wierzącą i związaną z Kościołem, albo odpowiedzialnie potwierdzi to ktoś inny. Jeśli warunki te
nie mogą być spełnione, nie udziela się żadnych sakramentów, gdyż te są tylko dla tych, którzy przyjęli chrzest,
posiadają wiarę i rozumnie o nie proszą. "Prawo do sakramentów mają wszyscy wierni, którzy właściwie o nie proszą, są
odpowiednio przygotowani i prawo nie wzbrania im ich przyjmowania" (KPK kan. 843§1 por. kan. 213).
W Kościele zawsze obowiązuje zasada, że nigdy nie udziela się żadnego sakramentu osobom
zmarłym. Odnosi się to także sakramentu namaszczenia. Dlatego Rytuał wyraźnie stwierdza: "Kapłan wezwany do chorego,
który już umarł, niech błaga Boga, aby go uwolnił od grzechów i przyjął litościwie do swego Królestwa; namaszczenia
natomiast niech nie udziela" (SCh nr 15).
4.1.1. Osoby w podeszłym wieku
Wiek XX i początek XXI w Europie można określić jako wiek ludzi starych14.
Starości często towarzyszą: niedołęstwo, nieprzydatność zawodowa i społeczna, ograniczoność potrzeb. Prowadzi to do
wyłączenia ludzi starych z normalnego życia i oddzielenie się od nich przez organizowanie im szczególnych form pomocy.
Następuje przez to izolacja ludzi starych w domach starców i domach opieki. Jednak takie postępowanie nie jest właściwe.
Powinna obowiązywać zasada: "z człowiekiem starym, a nie dla człowieka starego"15.
W chrześcijaństwie starość jest jednym z etapów ludzkiego życia, ale bez szczególnego jej wyróżnienia. Od średniowiecza
w krajach chrześcijańskich zarówno w rodzinie jak i społeczeństwie człowiek stary zajmował wysoką pozycję i cieszył się
wielkim szacunkiem16.
Czasy współczesne zmieniają stosunek do ludzi starych oraz ich pozycję w społeczeństwie i
rodzinie. Wynika to min. z gwałtownego wzrostu liczby ludzi starych dzięki postępowi medycyny, higieny i wzrostu poziomu
życia. Na uwagę zasługuje także zmiana stosunku społeczeństwa do ludzi starych. Dawniej ludzie starzy otaczani byli
odpowiednim szacunkiem, byli ludźmi cenionymi ze względu na bogate doświadczenie i życiową mądrość. Obecnie, w
społeczeństwach, w których naczelne miejsce zajmują dobra produkcyjne, ludzie starzy stają się nieużyteczni, ponieważ
nie biorą bezpośredniego udziału w produkcji.
Ciągle wzrasta także liczba ludzi chronicznie chorych, którzy zmuszeni są do przebywania w
zakładach leczniczych lub wymagają stałej pielęgnacji w domu. Długa starość połączona z chorobami staje się poważnym
problemem naszego wieku. Dlatego powstają nowe dziedziny nauki: gerontologia - nauka o starzeniu się i geriatria -
medycyna starości17. Mają one na celu nieść pomoc ludziom starym.
Medycyna potrafi przedłużać życie ludzi przewlekle chorym, nie umie jednak leczyć tych chorób, które są przyczyną
niedołęstwa starczego. W ten sposób postęp medycyny ogromnie zwiększa liczbę ludzi starych, którzy potrzebują
szczególnej troski ze strony najbliższej rodziny, społeczeństwa, ale także Kościoła.
L. Dyczewski stwierdza, że starość jest jednym z okresów rozwoju człowieka, chociaż współczesny
człowiek najchętniej wykreśliłby starość ze swojego i cudzego życia18.
Starość należy jednak traktować jako normalny okres i dopełnienie życia ludzkiego. Starość w takim ujęciu jest dla
człowieka zadaniem, podobnie jak wszystkie poprzednie okresy życia" .
Również w dziedzinie życia religijnego starość może powodować różne i poważne zakłócenia i
zmiany20. Często starość wpływa na osłabienie duchowe. Utrudnia a nawet
uniemożliwia spełnianie praktyk religijnych, zwłaszcza uczestnictwa w liturgii razem z miejscową wspólnotą.
Może prowadzić także do zachwiania się w wierze, rodzić wątpliwości w Bożą dobroć, sprawiedliwość itd. Zdaniem L.
Dyczewskiego niosąc pomoc ludziom starym należy przestrzegać dwóch podstawowych zasad: młodzi powinni sobie uświadomić,
że obok nich żyją ludzie starzy, którzy "mają swoje potrzeby, prawo do rozwoju i do radości" oraz że są "integralną, i
to równie ważną, częścią społeczeństwa, jak młodsze pokolenia. Życie społeczne winno integrować wszystkie pokolenia.
A zatem gdzie tylko się da, i jeżeli to jest możliwe, należy wszystko i wszędzie czynić z ludźmi starymi, a nie dla
ludzi starych"21.
Według Rytuału i KPK sakramentu namaszczenia chorych udziela się także osobom w podeszłym
wieku (senes), które z powodu starości podupadły na siłach, nawet, jeśli aktualnie nie ma podejrzenia o poważną chorobę
(SCh nr 11). Uzasadnienia tej praktyki trudno jest znaleźć w Piśmie św. List Jakuba o tym nie wspomina, lecz nie można
także wykluczyć takiej jego interpretacji. Również w tradycji Kościoła starość nie była uważana za chorobę. Natomiast
współczesna medycyna skłonna jest na równi taktować poważną chorobę i zaawansowaną starość. Tzw. "trzeci wiek" związany
jest ze stanem wielorakiej słabości człowieka22. Wiek starczy
charakteryzuje poważne osłabienie fizyczne, większa podatność na choroby. Wszystko to stwarza trudności w dziedzinie
kontaktów z innymi23. Sakramentu namaszczenia chorych udziela się tym
osobom dlatego, aby Chrystus dopomógł im przeżyć ostatni okres życia, związany z tyloma trudnościami, aby spokojnie
przygotowali się na spotkanie z Nim po śmierci (por. modlitwę Symeona: "Teraz, o Panie, pozwól odejść swemu słudze w
pokoju" Łk 2,29-32).
4.1.2. Osoby w stanie śmierci klinicznej
O ile zmarłym nigdy nie udziela się sakramentu namaszczenia chorych to istnieje problem tych,
co do których istnieje uzasadniona wątpliwość, czy jeszcze żyją. Nie jest bowiem łatwo z całą pewnością stwierdzić, czy
śmierć już rzeczywiście nastąpiła. Określenie momentu śmierci staje się obecnie ważne z tego powodu, że dzięki
możliwości skutecznej reanimacji zdarzają się wypadki, iż niekiedy ten sam człowiek "umiera" wiele razy. Powstaje więc
pytanie: co jest pewnym kryterium śmierci człowieka? W medycynie próbuje się coraz bardziej precyzyjnie określić objawy
wskazujące na fakt śmierci: badanie i rejestrowanie prądów czynnościowych towarzyszących fizjologicznej czynności mózgu,
wykres EEG odmienny w różnych stanach chorobowych, ale już nieistniejący od momentu śmierci. Niektórzy lekarze
wprowadzają jeszcze rozróżnienie między śmiercią człowieka, a "śmiercią totalną", która następuje ok. 30 - 60 minut
później.
Oddzielnym zagadnieniem jest tzw. "śmierć kliniczna". Reanimacja chorego w stanie śmierci
klinicznej daje szansę całkowitego powrotu wszystkich czynności życiowych bez groźby uszkodzenia mózgu. Podczas śmierci
klinicznej w komórkach nadal zachodzą procesy metaboliczne aż do momentu wyczerpania zapasów energetycznych i dopiero
wtedy w wyniku zaburzeń biochemicznych (głównie kwasicy) zostają one całkowicie zatrzymane. Jest to moment przejścia ze
stanu śmierci klinicznej do śmierci biologicznej, która jest już śmiercią właściwą. (Zatrzymanie krążenia na czas
dłuższy niż 3-4 minuty z reguły prowadzi do nieodwracalnego uszkodzenia komórek kory mózgowej).
Od reanimacji należy odróżnić resuscytację, gdy nastąpi tylko przywrócenie podstawowych
funkcji życiowych bez powrotu świadomości. Występuje ona wtedy, gdy czynności ratownicze zostały podjęte po upływie
dłuższego okresu czasu od momentu zaniknięcia objawów życia. W przypadku śmierci klinicznej można mieć rzeczywiście
uzasadnioną wątpliwość, czy człowiek jeszcze żyje, czy już umarł. Na tej podstawie Kościół zezwala udzielać osobom w
stanie śmierci klinicznej sakramentu namaszczenia chorych. Udane przypadki reanimacji zdają się uzasadniać tę praktykę
Kościoła.
Jednak z drugiej strony względy pastoralne i wychowawcze przemawiają raczej za tym, aby w
takich przypadkach, zwłaszcza, gdy nie prowadzi się reanimacji, poprzestać jedynie na modlitwie za zmarłego i nie
udzielać sakramentu namaszczenia. Chodzi bowiem o to, aby nie dawać powodów do przekonania, że sakrament namaszczenia
jest "talizmanem zbawienia", sakramentem umierających, bezpośrednim przygotowaniem na śmierć, oraz że Bóg działa jedynie
poprzez znaki sakramentalne, nawet wtedy, gdy ze strony człowieka nie ma żadnego udziału. Taka praktyka prowadziłaby w
konsekwencji do magicznego pojmowania sakramentów Kościoła.
4.1.3. Kolejność udzielania sakramentów w obrzędzie połączonym
Jeżeli wierny z powodu choroby lub innych przyczyn znajdzie się niespodziewanie w
niebezpieczeństwie śmierci może przyjąć trzy sakramenty: sakrament pokuty i pojednania, namaszczenie i Eucharystię jako
Wiatyk (SCh nr 30). W części Rytuału "Duszpasterstwo umierających" w rozdziale VI zawarty jest obrzęd "Udzielanie
sakramentów choremu w bliskim niebezpieczeństwie śmierci", W praktyce duszpasterze mogą mieć do czynienia z trzema
następującymi sytuacjami. W bliskim niebezpieczeństwie śmierci (in proximo mortus periculo), jeżeli wierny może przyjąć
te sakramenty udziela się je w następującej kolejności: sakrament pokuty, namaszczenia i Eucharystia jako Wiatyk
(SCh nr 30a). Jeśli "niebezpieczeństwo śmierci jest bliskie" (instante mortis periculo) - dawniej in articulo mortis i
nie ma czasu, aby udzielić tych sakramentów w kolejności podanej wyżej, wtedy należy udzielić sakramentu pokuty, nawet
tylko po spowiedzi ogólnej, po czym udziela się Wiatyku, "do przyjęcia którego w niebezpieczeństwie śmierci każdy
wierny jest obowiązany". Dopiero potem, Jeśli czas na to pozwala, należy udzielić, (conferatur udziela się) świętego
namaszczenia" (SCh nr 30b). Trzeci sytuacja jest wtedy, gdy chory nie może przyjąć Komunii św., wtedy po sakramencie
pokuty udziela się namaszczenia (SCh nr 30c).
W niebezpieczeństwie śmierci prawo kościelne przewiduje ponadto udzielanie bierzmowania.
Należy go udzielić po sakramencie pokuty, "bezpośrednio przed błogosławieństwem oleju chorych",
opuszczając "włożenie rąk, które należy do obrzędu namaszczenia" (SCh nr 159). Po namaszczeniu udziela się Wiatyku.
W przypadku udzielania bierzmowania i błogosławienia małżeństwa w niebezpieczeństwie śmierci kolejność udzielanych
sakramentów jest następująca: sakrament pokuty, bierzmowanie, małżeństwo, namaszczenie chorych i Wiatyk.
4.l.4. Nie ma warunkowego udzielania sakramentu namaszczenia
Warunkowe udzielanie namaszczenia chorych było praktykowane w oparciu o Codex luris Canonici z
1917 r., według którego w razie wątpliwości czy chory znajduje się w niebezpieczeństwie śmierci lub czy zmarł naprawdę
udziela się warunkowego namaszczenia24. W pierwszym wydaniu polskiego Rytuału Sakramenty chorych z 1978 r. zawarto
obrzęd "Warunkowego udzielania namaszczenia chorych" z formułą, "Jeżeli żyjesz, przez to święte namaszczenie...."
(SCh nr 183; por. nr 15)25. Zgodnie z nowym Kodeksem wprowadzono zmianę: zamiast "można udzielić" "udziela się tego
sakramentu". Poprawkę tę należało uwzględnić w drugim polskim wydaniu Rytuału z 1998 r.26 Tymczasem odpowiedni numer
Wstępu polskiej edycji, z powołaniem się na kan. 1005 nowego Kodeksu brzmi następująco:, "Jeżeli istnieje wątpliwość czy
chory zmarł naprawdę, należy mu udzielić tego sakramentu warunkowo w sposób niżej opisany" (SCh nr 15; por. nr 196).
Niezgodnie z tekstem oryginału we Wstępie zachowano przepis o warunkowym udzielaniu sakramentu namaszczenia. Dlatego
zamieszczony także w drugim polskim wydaniu Rytuału obrzęd "Warunkowe udzielanie namaszczenia chorych" powinien nosić
tytuł "Namaszczenie w przypadku wątpliwości, czy chory jeszcze żyje", gdyż nie ma warunkowego udzielania sakramentu.
Dlatego zamieszczona tam formuła nie zawiera już warunku, "Jeżeli żyjesz...".
Podmiot sakramentu namaszczenia chorych jest już jasno określony i wyjaśniony przez Kodeks
Prawa Kanonicznego. Tymczasem ze względu na dawną praktykę pastoralną Kościoła w synodach polskich Kościołów
partykularnych zawarte są zalecenia, aby warunkowo udzielać namaszczenia27.
Za tym idzie prawie powszechna praktyka pastoralna. Nauczanie o warunkowym udzielaniu namaszczenia w ustawodawstwie
synodalnym Kościołów partykularnych w Polsce nie ma uzasadnienia w Kodeksie Prawa Kanonicznego ani w Rytuale
uwzględniającym zmiany wprowadzone przez Kodeks. W praktyce pastoralnej należy zatem opierać się na obowiązującym KPK
(kanony 1004-1007), który dokładnie określa komu i kiedy udziela się sakramentu namaszczenia chorych i nie przewiduje w
żadnym wypadku warunkowego namaszczenia.
4.2. Szafarz sakramentu namaszczenia chorych
Powołując się na List św. Jakuba (5,14-15) oraz trwałą tradycję Kościoła Rytuał i KPK
stwierdzają, że "właściwym szafarzem sakramentu namaszczenia jest tylko kapłan"28.
Sacerdos oznacza biskupa i prezbitera (por. KKK 1554). Kapłan na mocy sakramentalnej konsekracji, upodobniony jest do
Chrystusa i działa w Jego imieniu (in persona Christi). Sakramenty, przez które dokonuje się uświęcenie i oddawany jest
kult Bogu zajmują główne miejsce w jego posłudze duszpasterskiej. Kapłan w ich udzielaniu jest żywymi narzędziem
Chrystusa Kapłana.
W ostatnich latach XX w. pojawiły się najpierw opinie teologów, a następnie nawet praktyka
namaszczania chorych poświęconym olejem przez diakonów, a nawet świeckich pomocników duszpasterzy. Przyczyny takiego
"rozszerzenia" szafarza namaszczenia chorych są dwojakiego rodzaju. Przede wszystkim starano się w ten sposób
odpowiedzieć na konkretne problemy pastoralne powstałe z coraz większego braku księży, nie tylko jako szafarzy tego
sakramentu, ale także pełniących posługę duszpasterską wobec chorych i osób w podeszłym wieku. Z konieczności pasterze
Kościołów partykularnych zlecali ją odpowiednio przygotowanym świeckim29.
Wprowadzenie posługi nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. także mogło prowadzić do wniosku, że skoro mogą udzielać
sakramentu Eucharystii, mogliby także, z braku kapłana, udzielać sakramentu namaszczenia chorych30.
Według prof. Remera Kaczynskiego problem ten wymaga szybkiego rozwiązana, gdyż coraz częstszy
brak kapłanów jako szafarzy tego sakramentu może doprowadzić do tego, że stanie się on zaniedbanym, a nawet nieznanym
sakramentem. Jego zdaniem nie ma racji biblijnych, ani dogmatycznych, a także historycznie można uzasadnić, że
szafarzami namaszczenia nie muszą być kapłani. Klasyczny tekst Jk 5,14-15 zawierający wzmiankę, że chory ma wzywać
presbyteros Ecclesiae, powszechnie rozumianych jako prezbiterów z ustanowienia Apostołów stojących na czele wspólnot
chrześcijańskich interpretuje on w ten sposób, że gr. presbyteroi to nie są prezbiterzy w naszym rozumieniu
("sind keine Priester")31 Następnie powołuje się na nauczanie Soboru
Trydenckiego, że jego określenie kapłana (sacerdos) jako proprius minister sakramentu namaszczenia wcale nie wyklucza
możliwości, że mogą być także szafarze nadzwyczajni tego sakramentu32.
Chodzi tutaj o diakonów, którzy na mocy sakramentu świeceń mogliby także reprezentować przy chorym Osobę Jezusa
Chrystusa. Odwołując się do historii stwierdza, że aż do reformy karolińskiej (IX w.) także świeccy używali poświęconego
przez biskupa oleju do namaszczania siebie i innych33. Jego zdaniem w
dzisiejszej sytuacji pastoralnej Kościoła również mogliby czynić to laicy sprawujący opiekę nad chorymi34.
W związku z takimi opiniami, że szafarzem sakramentu namaszczenia chorych nie musi być kapłan
(biskup i prezbiter) Kongregacja Nauki Wiary wydała "Notę dotyczącą szafarza sakramentu namaszczenia chorych" (11 II 2005)35.
Powołując się w niej na obowiązujące nauczanie i prawo Kościoła stwierdza, że "tylko kapłani (biskupi i prezbiterzy) są
szafarzami sakramentu namaszczenia chorych. Doktryna ta jest definitive tenenda. Ani diakoni, ani wierni świeccy nie
mogą być szafarzami tego sakramentu i jakiekolwiek działanie w tym kierunku stanowi symulację sakramentu".
W oficjalnym komentarzu do tej Noty podpisanym przez Prefekta Kongregacji Nauki Wiary kard. J.
Ratzingera i jej sekretarza A. Amato zostały wyjaśnione powody jej wydania oraz przypomniana w skrócie nauka Kościoła na
ten temat. Brak kapłanów w wielu rejonach spowodował także pojawienie się poglądów, że w nagłych wypadkach sakramentu
namaszczenia chorych mogliby tam udzielać diakoni, albo nawet odpowiednio przygotowani wierni świeccy. Tego rodzaju
myślenie, które może mieć wpływ na praktykę pastoralną Kongregacja uznaje za "szkodliwe dla wiary i dla duchowego dobra
wiernych". Od samego początku Kościoła udzielanie namaszczenia chorych opiera się na liście św. Jakuba 5,14-15, według
którego do chorego wzywa się kapłanów (presbyteros Ecclesiae). Potwierdza to powszechne nauczanie Soborów. Szafarzami są
tylko ci, którzy przez włożenie rąk otrzymali Ducha Świętego "dla prowadzenia Kościoła Bożego". W komentarzu przytacza
się wypowiedź Soboru Florenckiego (1439), według którego "szafarzem tego sakramentu jest kapłan" (BF VII 511) i
Soboru Trydenckiego (BF VII 515 i 519) oraz normy prawa kościelnego zawarte w CIC can. 938§1; KPK kan. 1003§1 i KKKW
kan.739§1; SCh nn. 5; 16-19. Jeśli diakon lub osoba świecka próbują udzielać sakramentu namaszczenia chorych jest on
nieważny, a czyniący to z powodu symulacji udzielania sakramentu podlegają karze według kan. 1379; KKKW kan. 1443.
W końcowej części komentarza autorzy stwierdzają, że kapłan na mocy sakramentu święceń działa w sakramentach in persona
Christi oraz in persona Ecclesiae. Kapłan reprezentuje Chrystusa i czyni Go obecnym, przez co sakrament ma szczególną
godność i skuteczność. Ponadto kapłan działa i reprezentuje modlitwę całego Kościoła, która z tej racji posiada także
wielką skuteczność36.
4.3. Wiatyk sakramentem umierających
W tak ważnym dla człowieka momencie, jakim jest umieranie, jest przy nim Chrystus i Jego
Kościół przez posługę słowa, modlitwy i sakramenty37. Jak na czas choroby
chrześcijanin otrzymuje stosowną do tej sytuacji pomoc w postaci sakramentu namaszczenia, tak w obliczu zbliżającej się
śmierci zostaje on umocniony Komunią św. w formie Wiatyku. "Przy przejściu z tego życia do wieczności człowiek wierzący
zostaje umocniony Wiatykiem Ciała i Krwi Chrystusa i otrzymuje zadatek zmartwychwstania" (SCh nr 26). Wiatyk ma pomóc
przyjąć i po chrześcijańsku przeżyć śmierć. Jest wiec sakramentem na czas przejścia przez śmierć cielesną do życia
wiecznego zgodnie z zapowiedzią Chrystusa: "Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę
w dniu ostatecznym" (J 6, 54).
Wiatyk różni się od Komunii św. zanoszonej zwykle chorym, ze względu na specyficzną sytuację i
stan przyjmującego (niebezpieczeństwo śmierci, niekoniecznie spowodowane poważną chorobą) i sposób jego udzielania.
Wiatyk ma pomóc człowiekowi nie tylko świadomie przyjąć śmierć, ale także zająć odpowiednią postawę wobec śmierci i
przez to nadać jej właściwy sens. Człowiek w obliczu śmierci przeżywa lęk, boi się unicestwienia swej egzystencji, ale
także odpowiedzialności przed Bogiem za swoje czyny (sąd). Dlatego z punktu widzenia psychologii mówi się o różnych
postawach wobec bliskiej śmierci38.
Chrześcijanin, który w swoim życiu kierował się nauką Chrystusa i Jego Kościoła, a w czasie
poważnej choroby przyjął sakrament namaszczenia, patrzy na zbliżającą się śmierć jako na przejście (Pascha) z
Chrystusem do Jego królestwa. Pomaga mu w tym Komunia św. w formie Wiatyku, który jest właściwym sakramentem
umierających. Dla chrześcijanina Chrystus jest drogą, prawdą i życiem (por. J 14, 6). Do domu Ojca prowadzi jedyna
droga, którą jest sam Chrystus. Kto w Niego wierzy i za Nim podąża, dojdzie do Ojca i na zawsze z Nim pozostanie.
Chrystus jako Baranek Paschalny przez swoją mękę i śmierć otworzył wierzącym "dostęp do nieba". Przy umierającym prosimy
Go, aby tego, który w Niego wierzy i z Nim się jednoczy w czasie sprawowania ofiary eucharystycznej, "wprowadził do
wiecznej radości". Chrystus, który jest drogą chrześcijanina, otwiera drogę do nieba i do niego wprowadza tych, którzy
posileni Jego Ciałem i Krwią umierają z Nim złączeni. Wiatyk Jest duchowym pokrzepieniem i umocnieniem w godzinę śmierci
i pomaga umierającemu w bezpiecznym przejściu "do królestwa światła i życia".
Umierający przyjmując Wiatyk ma pewność, że po śmierci Chrystus przyjmie go do swojego
królestwa, obdarzy życiem wiecznym i chwałą zmartwychwstania. Potwierdza to także formuła udzielania Wiatyku: "Ciało
Chrystusa. Amen. Niech Chrystus cię strzeże i zaprowadzi do życia wiecznego" (SCh nr 138). Przyjmując Wiatyk,
umierający łączy się z Chrystusem, w którego wierzył, któremu ufał i którego miłował, tak, że może powiedzieć za św.
Pawłem: "Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga 2, 20). Pokrzepiony Wiatykiem, będzie mógł "przejść
bezpiecznie do królestwa światłości i życia" dzięki Chrystusowi, który jest dla niego "drogą, prawdą i życiem"
(SCh nr 140).
Tak jak sakrament namaszczenia chorych pomaga choremu odnaleźć sens swego cierpienia, a nawet
sens całej swojej egzystencji w czasie przedłużającej się i nieuleczalnej choroby, tak też Wiatyk ma na celu pomóc
umierającemu przezwyciężyć lęk przed śmiercią i przyjąć ją jako konieczne przejście do innego, nowego sposobu
egzystencji, gdzie "śmierci już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły" (Ap 21, 4). Należy jednak mocno
podkreślić, że zarówno sakrament namaszczenia chorych, jak i Wiatyk, spełnią swoją rolę i mogą nadać sens ludzkiemu
cierpieniu i umieraniu, jeśli przyjmujący je będą o nich odpowiednio pouczeni i właściwie do nich przygotowani.
Wymaga to dużego wysiłku i zaangażowania ze strony duszpasterzy oraz członków rodziny osób chorych i umierających.
W praktyce pastoralnej należy za wszelką cenę unikać łącznego udzielania namaszczenia chorych i Wiatyku (poza wypadkami
koniecznymi), aby już w samym sposobie udzielania tych sakramentów było widoczne, że sakrament namaszczenia jest na
czas poważnej choroby, a Wiatyk łączy się już z bliskim niebezpieczeństwem śmierci. Dopiero wtedy sakramenty te będą
pełnić tę rolę, do jakiej zostały ustanowione przez Chrystusa i polecane są przez Jego Kościół.
Zakończenie
Z pierwotnej praktyki Kościoła, z jego aktualnego nauczania (por. KKK 1514-1515) oraz liturgii
sakramentu namaszczenia chorych jasno wynika, że jest on przeznaczony dla wiernych, którzy cierpią z powodu poważnej
choroby, udają się na poważną operację chirurgiczną lub są słabi z powodu podeszłego wieku. Chorzy znajdujący się w
bliskim niebezpieczeństwie śmierci są jedynie szczególną kategorią osób, które otrzymują ten sakrament. Aby sami chorzy,
już na początku poważnej choroby, prosili o sakrament namaszczenia, powinni odpowiednio wcześniej poznać teologię
choroby i cierpienia oraz znaczenie sakramentów dla życia chrześcijańskiego. W świetle słowa Bożego wierni winni
przekonać się, że w czasie choroby sam Chrystus jest przy nich obecny, aby ich umocnić i zbawić. Stąd nawet w chorobie
mogą zachować nadzieję, optymizm, a nawet wewnętrzną radość.
Owocne przyjęcie sakramentu zależy w dużym stopniu od wiary chorego, dzięki której dochodzi do
spotkania z Chrystusem w znaku sakramentalnym. Ponieważ dużo należy od stanu życia religijnego chorego, przewidziane są
kolejne formy posługi Kościoła (ewangelizacja i odwiedziny, sakrament pokuty i pojednania, Komunia św.), aby możliwie
jak najlepiej przygotować go na przyjęcie w odpowiednim czasie sakramentu namaszczenia.
Ponieważ opieka nad chorymi należy do całej wspólnoty parafialnej, posługę Kościoła na rzecz
chorych powinni pełnić nie tylko duszpasterze, ale i świeccy. Na podstawie aktualnego prawa kościelnego mogą np. jako
nadzwyczajni szafarze, zanosić chorym Komunię św. Specjalną rolę w opiece nad chorymi pełni służba zdrowia wspierająca
posługę kapelanów szpitali. Owocna współpraca w tej dziedzinie jednak w dużej mierze zależy od dobrej formacji
religijnej, moralnej i apostolskiej pracowników służby zdrowia. W swojej pracy powinni oni uwzględniać także religijne
potrzeby człowieka chorego i jeśli trzeba, pośredniczyć między chorymi a kapelanem szpitala, względnie duszpasterzami
parafii chorego.
Religijna opieka Kościoła powinna objąć nie tylko chorych na choroby somatyczne, jak to się
czyni obecnie, ale również chorych psychicznie, którzy także są członkami wspólnot kościelnych i nie należy ich
pozbawiać posługi duszpasterskiej. Jest to tym bardziej ważne, że tego rodzaju chorych jest coraz więcej, a stosunek do
chorych psychicznie pozostawia wiele do życzenia. Troska pastoralna o chorych tej kategorii wymaga jednak znajomości
zagadnień z zakresu medycyny, a zwłaszcza psychologii i psychiatrii.
Wzrastająca ciągle liczba chronicznie chorych oraz powstające zakłady opieki paliatywnej
rodzą nowe zadania przed posługą Kościoła wobec tej kategorii osób39. Duchową pomoc czerpią oni nie tylko z modlitwy,
częstej Komunii św., ale mogą także nawet kilka razy przyjąć sakrament namaszczenia chorych. Jeśli zbliżają się już do
kresu ziemskiego życia "namaszczenie chorych dopełnia rozpoczęte przez chrzest dzieło naszego upodobnienia się do
misterium Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. [...] To ostatnie namaszczenie otacza koniec naszego ziemskiego życia
jakby ochroną, zabezpieczającą nas na ostatnią walkę przed wejściem do domu Ojca" (KKK 1523).
Ks. dr hab. Czesław Krakowiak, prof. KUL
1 Roma 1972.
2 Katowice 1963.
3 Poznań 1984.
4 Zob. Cz. Krakowiak. Zadania duszpasterskie wynikające z nowego Rytuału "Sakramenty chorych". "Homo Dei" 49:1980 s. 278-286.
5 Zob. V.E. Franki. Homopatiens. Warszawa 1971; tenże. Der Mensch auf der Suche nach Sinn. Żur Rehumanisierung der
Psychotherapie. Freiburg im Breisgau 1972; tenże. Der leidende Mensch. Anthropologische Grundlagen
der Psychotherapie. Bern 1975; tenże. Der Mensch vor der Frage nach dem Sinn. Eine Auswahl aus dem Gesamtwerk. Milnchen
1979; tenże. Die Sinnfrage in der Psychotherapie. Milnchen 1981; Zb. Formella. Życie jako zadanie. Yictor Franki w
setną rocznicę urodzin. "Seminare" 23:2006 s. 385-401.
6 Zob. Cz. Krakowiak. Eklezjalny charakter troski o chorych. "Homo Dei" 48:1979 s. 264-274.
7 Zob. Cz. Krakowiak. Odwiedziny i Komunia święta chorych. "Collectanea Theologica" 50.1980 z. 2 s. 107-112.
8 W Tekstach roboczych II Polskiego Synodu Plenarnego. Poznań 1991 s. 88
zapisano: "Zaleca się udzielać sakramentu namaszczenia w licznym zgromadzeniu osobom starszym, które przekroczyły 65 rok
życia oraz cierpiącym na choroby ukryte lub przewlekłe". Natomiast Konferencja Biskupów Niemiec (10 XI 1978) zakazała
wyznaczania granicy wieku np. 70 lat. W. Zubert. Sakrament namaszczenia chorych. Próba wykładni obowiązujących przepisów
kodeksowych. W: Tenże. Pro iure etvita. Lublin 2005 s. 630.
9 Poznań 2001 s. 196 nr 36.
10 Tamże s. 210 nr 124.
11 "Notitiae" 20:1983 s. 553.
12 KPK kan. 1005: "In dubio utrum infirmus rationis usum attigerit, an periculose aegrtotet vel mortuus sit, hoc
sacramentum ministretur". Tł. poi. "W wątpliwości, czy chory osiągnął używanie rozumu, czy poważnie choruje albo czy
rzeczywiście umarł, należy udzielić tego sakramentu".
13 "Sakramentu należy udzielić chorym, którzy - będąc przytomni na umyśle - przynajmniej pośrednio o niego prosili".
KPK kan. 1006. [... ] hoc sacramentum implicite saltem petierint, conferatur".
14 L. Dyczewski. Ludzie starzy i starość w społeczeństwie i kulturze. Lublin 1994 s. 12.
15 Tamże s. 20.
16 Tamże s. 16.
17 Zob. J. Żon, L. Dyczewski. Gerontologia. EK V 1015-1018; Gerontologia dla pracowników socjalnych. Red. K. Wiśniewska-Roszkowska. Warszawa 1982.
18 Dyczewski, jw. s. 111.
19 Tamże s. 113.
20 Tamże s. 97-110.
21 Tamże s. 117.
22 Czasopismo "Concilium" w 1991 r. poświęciło cały 235 numer
starości (Le grand age) w aspekcie społecznym (s. 15-50) i chrześcijańskim (s. 51 -l 18).
23 Zob. K. Wiśniewska-Roszkowska. Stary człowiek w rodzinie. Warszawa 1975; A. Deeken. Gdy przychodzi starość. Kraków 1977; Dyczewski, jw. s. 45-48; 80-96.
24 CIC can. 941: "Quando dubitataur ut infirmus usum rationis
attigerit, num in periculo mortis reipsa versetur vel num mortuus sit, hoc sacramentum ministretur sub condftione".
25 Nb. Błędnie podano odniesienie do nr. 145, gdyż chodzi o nr 183.
26 Sakramenty chorych. Obrzędy i duszpasterstwo. Wyd. II poprawione Katowice 1998.
27 Synod Archidiecezji Wrocławskiej 1985-1991. Wrocław 1995 s. 297 nr 66; I Synod Archidiecezji Białostockiej. Białystok 2000 nr 530-532; Pierwszy Synod Diecezji Opolskiej (2002-2005). Statuty i Aneksy. Parafia u progu nowego tysiąclecia. Opole 2005 nr 115; I Synod Diecezji Łomżyńskiej 1995-2005. Łomża 2005 s. 118 statut 316 stanowi: "Nie wolno namaszczać
człowieka zmarłego. Należy go polecić miłosierdziu Bożemu w modlitwie. W razie wątpliwości, czy rzeczywiście już zmarł,
można udzielić mu namaszczenia warunkowo".
28 SCh nr 16: Minister proprius Unctinis infirmorum est solus
sacerdos. KPK kan. 1003 §1: Unctionem infiormorum valide administrat omnis et solus sacerdos.
29 Zob. Ph. Rouillard. Le ministre du sacrement de l'onction des
malades. "Nouvelle revue theologiąue" 1001:1979 s. 395-402 ; D. Power. Le sacrement des l'onction des malades. Questions
ouvertes. "Concilium" 27:1991 s. 124-136; J. Staniek. Czy szafarzem namaszczenia chorych może być diakon lub osoba
świecka? "Collectanea Theologica" 67:1997 nr 3 S. 139-140.
30 Zdaniem R. Kaczynskiego nie namaszczenie olejem, ale sam olej w
Kościele starożytnym uważany był za sakrament i przez to porównywalny z innymi sakramentami, nawet Eucharystią. Feier
der Krankensalnung. W: Gottesdienst der Kirche. Band 7,2. Regensburg 1992 s. 269.
31 Tamże s. 314.
32
"Diese Formulierung schliefit nicht grundsatzlich aus, dass auBer dem Priester auch andere, etwa als auflerordentliches
Spender (ministri extraordinari), berufen werden kónnten". Tamże s. 287.
33 "Die Laien hatten grundsatzlich bis 8. Jh. die Móglichkeit, das
gesegnete Ol bei sich oder den ihrigen selbst anzuwenden". Tamże s. 273. Inne stanowisko reprezentuje np. Gunter Koch.
Sakramentologia. Zbawienie przez sakramenty. Kraków 1999 s. 288
34 Tamże s. 314.
35 "Anamnesis" 11:2005 nr 42 s. 19-20.
36 Komentarz do Noty dotyczącej szafarza sakramentu Namaszczenia Chorych. Tamże s. 20-22.
37 Zob. Cz. Krakowiak. Posługa Kościoła wobec umierającego człowieka. "Ateneum Kapłańskie" 72:1980 t. 95 s. 171-182; tenże. Namaszczenie chorych. Sakrament uzdrowienia s. 73-78.
38 Zob. J. Makselon. Psychologia postaw wobec śmierci. AK t. 95:1980 s.399-410.
39 Zob. H. Niemiec. Życie cierpienie śmierć a eutanazja. W: Eutanazja a opieka paliatywna. Aspekty etyczne, religijne, psychologiczne i prawne. Red. A. Bielą, B. Błock. Lublin 1996 s. 75-82; M. Kalinowski. Duszpasterstwo hospicyjne. Lublin
2001.
|