Biblia Warszawsko Praska
Bp Kazimierza Romaniuka
Zmień konfigurację
Niektóre opcje:

  Bez polskich liter
  Fragmenty sklejone
  Przypisy
  Numery
    pogrubione
    w nawiasach
 Odnośniki w przypisach:
  pogrubione
  podkreślone
Strona główna

Gdy już upłynęło około ośmiu dni od wygłoszenia tych nauk, wziął ze sobą Piotra, Jana i Jakuba i poszedł z nimi na górę, aby się modlić. A kiedy trwał na modlitwie, zmienił się wygląd Jego twarzy, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. Rozmawiało z Nim dwóch mężów. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się w blasku i rozprawiali o Jego odejściu, które miało nastąpić w Jerozolimie. Piotra zaś i jego współtowarzyszy ogarnęła senność. Kiedy się ocknęli, zobaczyli Jego majestat oraz dwu mężów, którzy byli z Nim. Gdy zaś ci już odchodzili od Niego, powiedział Piotr do Jezusa: Mistrzu, dobrze nam tu być. Postawmy tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie zdawał sobie sprawy z tego, co mówi. A kiedy jeszcze to mówił, pojawił się obłok i zasłonił ich. I przerazili się, widząc, jak znikają w obłoku. Z obłoku zaś dały się słyszeć słowa: Oto mój Syn umiłowany. Jego słuchajcie. Gdy jeszcze brzmiał ten głos, Jezus pozostał sam. A oni wszyscy milczeli. Nikomu nie powiedzieli wówczas nic o tym, co widzieli. Gdy dnia następnego zstępował z góry, wielka rzesza ludzi wyszła Mu na spotkanie. Nagle jakiś człowiek z tłumu zawołał: Nauczycielu, proszę Cię bardzo, spojrzyj na mojego syna. To mój jedynak! Oto duch [nieczysty] chwyta go, a wtedy krzyczy rozpaczliwie. Rzuca nim tak, że się pianą pokrywa, i niechętnie odchodzi, dopiero kiedy go już bardzo umęczy. Prosiłem Twoich uczniów, żeby go wyrzucili, lecz nie mogli. A Jezus odpowiadając rzekł: Plemię niewierne i przewrotne! Jak długo mam być jeszcze z wami i znosić was? Przyprowadź twojego syna. A kiedy się przybliżał, pochwycił go zły duch i powalił na ziemię, targając nim gwałtownie. Lecz Jezus skarcił ducha nieczystego, uzdrowił chłopca i oddał go jego ojcu. I wszystkich zdumiewała wielkość Boga. Kiedy tak wszyscy trwali w podziwie dla wszystkich Jego czynów, On rzekł do uczniów: Zachowajcie sobie dobrze w waszych sercach te oto słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Lecz oni nie zrozumieli tych słów; były zakryte przed nimi, tak że nic nie pojęli, a bali się zapytać Go o nie. Pewnego razu zaczęli się zastanawiać nad tym, który też z nich jest największy. A wtedy Jezus, znając dobrze ich ukryte pragnienia, wziął dziecko, kazał mu stanąć koło siebie, a potem rzekł do nich: Kto przyjmuje takie oto dziecko w imię moje, Mnie samego przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto jest bowiem najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest naprawdę wielki. Wtedy odezwał się Jan: Mistrzu, widzieliśmy, jak ktoś w imię Twoje wyrzucał złe duchy. I zakazaliśmy mu, bo nie chodzi z nami. A Jezus powiedział do niego: Nie zabraniajcie mu tego, kto bowiem nie jest przeciwko wam, jest z wami. A gdy już nadchodziły dni wzięcia Go z tego świata, zdecydował się nieodwołalnie iść do Jerozolimy. Wyprawił tedy przed sobą posłańców, a ci udali się do pewnego miasta w Samarii, aby Mu tam przygotować miejsce. Lecz nie przyjęto Go tam, jako że kierował się ku Jerozolimie. Wówczas Jakub i Jan, uczniowie Jego, widząc to, powiedzieli: Panie; jeśli chcesz, to powiemy, żeby ogień zstąpił z nieba i pochłonął ich. Lecz On, zwróciwszy się ku nim, skarcił ich. I odeszli do innej osady. Gdy byli w drodze, powiedział ktoś do Niego: Pójdę za Tobą, dokąd tylko się udasz. Lecz Jezus powiedział do niego: Lisy mają swoje nory, a ptaki gniazda. Tylko Syn Człowieczy nie ma gdzie głowy skłonić. A do drugiego rzekł: Chodź za Mną! Lecz ten odpowiedział: Panie, pozwól mi wpierw pójść i pogrzebać mego ojca. A Jezus na to: Zostaw umarłym grzebanie umarłych Ty zaś idź i głoś królestwo Boże. Wówczas ktoś inny powiedział: Pójdę z Tobą, Panie, lecz pozwól mi wpierw pożegnać się z tymi, którzy pozostali w domu. Lecz Jezus powiedział do niego: Nie jest godzien królestwa Bożego ten, kto uchwyciwszy pług, ogląda się do tyłu.