|
|
 |
A potem przyszedł do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał
ich w szabat. I podziwiali wszyscy Jego naukę, bo
towarzyszyło jej poczucie mocy. Był raz w synagodze
człowiek mający ducha nieczystego, który wykrzykiwał donośnym głosem.
Co Tobie do nas, Jezusie Nazareński? Przyszedłeś
nas zgubić? Wiem, kim jesteś, Święty Boży. A Jezus
skarcił go mówiąc: Zamilcz i wyjdź z niego! Wtedy zły duch, powaliwszy
go na ziemię, wyszedł z niego i nie wyrządził mu żadnej krzywdy. A wszystkich ogarnęło zdumienie i mówili między sobą:
A cóż to za słowa, że z taką powagą i siłą wydaje nimi rozkazy złym
duchom, i te wychodzą? I rozchodziła się wieść
o Nim po całej okolicy. Tymczasem Jezus, opuściwszy
synagogę, przyszedł do domu Szymona. A matka żony Szymona cierpiała
wskutek wielkiej gorączki. Prosili Go więc o pomoc w jej sprawie. Wtedy On stanął nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła
ją. Zaraz też wstała [uzdrowiona] i usługiwała im. A kiedy już słońce zaszło, wszyscy, którzy mieli
cierpiących na jakieś dolegliwości, przyprowadzali ich do Niego. A On
na każdego z osobna wkładał ręce i uzdrawiał ich.
I z wielu wychodziły czarty krzycząc: Ty jesteś Synem Bożym! A On, karcąc
ich, nie pozwalał im przyznawać się, iż wiedzą, że On jest Mesjaszem.
A gdy nastał dzień, wyszedłszy udał się na miejsce
odosobnione. Tymczasem tłumy szukały Go. I przyszli aż do Niego,
i zatrzymywali Go, żeby nie odchodził od nich. A On
im powiedział: Również i w innych miastach muszę głosić dobrą nowinę
o królestwie Bożym. Po to przecież zostałem posłany. I nauczał po synagogach galilejskich.
|