|
|
 |
A szły z Nim wtedy liczne rzesze. Zwróciwszy się do nich
powiedział: Jeżeli ktoś przychodzi do Mnie, a nie
ma w nienawiści swego ojca, matki, żony, synów, braci i sióstr, i nawet
siebie samego, to nie może być moim uczniem. Kto
nie dźwiga swego krzyża i nie idzie za Mną, również nie może być moim
uczniem. Któż bowiem z was, chcąc zbudować wieżę,
nie siada wpierw i nie oblicza wydatków [i nie zastanawia się], czy
będzie miał na wykończenie? Inaczej bowiem gdyby
położył fundamenty, a nie mógł skończyć budowli, wszyscy patrząc na to
poczęliby drwić z niego mówiąc: Oto człowiek,
który rozpoczął budowę, lecz nie potrafił jej skończyć. Albo jakiż król, wybierając się na wojnę przeciwko
innemu królowi, nie usiądzie wpierw i nie zastanowi się, czy ze swymi
dziesięcioma tysiącami ludzi będzie w stanie oprzeć się temu, który
idzie przeciw niemu z dwudziestoma tysiącami? Jeżeli nie [będzie w stanie], wyprawi poselstwo, gdy
tamten będzie jeszcze daleko, prosząc go o warunki pokoju. Tak więc nikt z was nie może być moim uczniem, jeśli
się nie wyrzeknie wszystkiego, co posiada. Sól
jest dobra, lecz jeśli nawet sól straci swą moc, to czym się ją
zaprawi? Nie nadaje się już ani do ziemi, ani jako
nawóz. Wyrzuca się ją na zewnątrz. Kto ma uszy do słuchania, niech
słucha.
|