Biblia Warszawsko Praska
Bp Kazimierza Romaniuka
Zmień konfigurację
Niektóre opcje:

  Bez polskich liter
  Fragmenty sklejone
  Przypisy
  Numery
    pogrubione
    w nawiasach
 Odnośniki w przypisach:
  pogrubione
  podkreślone
Strona główna

Gdy Jezus wszedł raz w szabat do domu pewnego przywódcy faryzeuszy, aby spożywać chleb oni Go śledzili. A oto znalazł się przed Nim pewien człowiek chory na puchlinę wodną. Rzekł tedy Jezus do uczonych w Prawie i faryzeuszy: Czy wolno leczyć w szabat, czy nie? Ale oni milczeli. Wtedy, dotknąwszy go, uzdrowił i odesłał. Zwracając się zaś do nich powiedział: Jeżeli komuś z was wpadnie do studni syn albo wół, to czyż nie wyciągniecie go natychmiast [nawet] w dzień szabatni? I nie mogli Mu na to [nic] odpowiedzieć. Patrząc zaś, jak zaproszeni zajmowali pierwsze miejsca, opowiedział im taką oto przypowieść: Gdy będziesz zaproszony na ucztę, nie zasiadaj na pierwszym miejscu. Bo może się zdarzyć, że zostanie zaproszony ktoś godniejszy od ciebie, a wówczas ten, który ciebie i jego zaprosił, przechodząc powie ci: Ustąp temu twoje miejsce. A wtedy musiałbyś ze wstydem zająć miejsce ostatnie. Lecz ty, gdy będziesz zaproszony, idź i zajmij ostatnie miejsce, aby gdy przyjdzie ten, który cię zaprosił, mógł ci powiedzieć: Przyjacielu, posuń się wyżej! Wtedy okryjesz się chwałą w oczach współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. Do tego zaś, który Go zaprosił, powiedział: Gdy urządzasz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani sąsiadów zamożnych, żeby z kolei oni zaprosili ciebie i odpłacili ci się w ten sposób. Lecz ty, gdy urządzasz ucztę, zwołaj ubogich, ułomnych, kulawych i ślepych. I będziesz szczęśliwy, bo oni nie mają z czego odwdzięczyć się tobie. Otrzymasz bowiem zapłatę w chwili zmartwychwstania sprawiedliwych. Jeden ze współbiesiadników, gdy to usłyszał, powiedział: Szczęśliwy ten, kto będzie pożywał chleb w królestwie Bożym. Wtedy Jezus rzekł do niego: Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił na nią wielu. Posłał też swego sługę, gdy nadszedł czas uczty, aby powiedział zaproszonym, żeby przyszli, bo już wszystko gotowe. A oni wszyscy poczęli się wymawiać. Jeden powiedział: Kupiłem pole, muszę przecież pójść i zobaczyć je. Proszę cię, miej mnie za wytłumaczonego. Drugi zaś rzekł: Zakupiłem pięć par wołów; idę je wypróbować. Proszę cię, miej mnie za wytłumaczonego. A jeszcze inny oświadczył: Żonę pojąłem i dlatego nie mogę przyjść. Powróciwszy tedy, sługa doniósł to wszystko swemu panu. Wówczas rozgniewał się pan i powiedział do swego sługi: Wyjdź zaraz na ulice i zaułki miast i przyprowadź tu ubogich, ułomnych, ślepych i kulawych. A sługa ów rzekł: Panie, już uczyniono, jak rozkazałeś, lecz jeszcze jest miejsce. Wtedy powiedział pan do sługi: Wyjdź na drogi i ścieżki i usilnie nakłaniaj do wejścia, tak aby zapełnił się mój dom. Zapewniam was bowiem, że żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie zakosztuje mojej uczty.