Biblia Warszawsko Praska
Bp Kazimierza Romaniuka
Zmień konfigurację
Niektóre opcje:

  Bez polskich liter
  Fragmenty sklejone
  Przypisy
  Numery
    pogrubione
    w nawiasach
 Odnośniki w przypisach:
  pogrubione
  podkreślone
Strona główna

[W pewnym momencie] anioł Pański powiedział do Filipa: Wstań i udaj się na południe drogą, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy przez pustkowie. I poszedł [Filip]. A właśnie w tym samym czasie przybył do Jerozolimy, by złożyć pokłon Bogu, pewien Etiop, urzędnik królowej etiopskiej Kandaki, mający pieczę nad całym jej skarbcem. A gdy już wracał, czytał w swoim powozie księgę proroka Izajasza. Wtedy Duch [Pański] powiedział do Filipa: Podejdź bliżej i pozostań blisko tego wozu. Zbliżywszy się Filip usłyszał, jak tamten czytał proroka Izajasza. I zapytał go: Czy ty rozumiesz to, co czytasz? A tamten odpowiedział: Jakżeż mogę rozumieć, skoro nikt mi tego nie wyjaśnił? I poprosił Filipa, żeby wsiadł do jego powozu i zajął miejsce obok. Czytał zaś te oto słowa Pisma: Prowadzą Go jak owcę na rzeź, a On jest jak baranek, który milczy, gdy go strzygą; wcale nie otwiera ust swoich. Został poniżony i nikt nie przyznał Mu słuszności. Któż będzie mógł opisać ród Jego? Bo przecież położono już kres Jego życiu na ziemi. I zapytał dworzanin Filipa: Powiedz mi, proszę cię, o kim tu mówi prorok: o sobie samym czy o kimś innym? A Filip wychodząc od tego miejsca Pisma opowiedział mu całą Dobrą Nowinę o Jezusie. I tak podróżując przybyli nad jakąś wodę. Wtedy powiedział dworzanin: Oto mamy już wodę; czy stoi jeszcze coś na przeszkodzie, żebym mógł być ochrzczony? (Odpowiedział mu Filip: Nic, jeśli tylko wierzysz z całego serca. A on odpowiedział: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym.) Kazał też zaraz zatrzymać wóz, po czym obaj, Filip i dworzanin, zeszli do wody. I ochrzcił go [Filip]. Kiedy zaś wyszli z wody, Duch Pański porwał Filipa i już więcej nie widział go dworzanin, który w radości wielkiej odbywał swoją dalszą podróż. Filip zaś przybył do Azotu, a potem głosząc Ewangelię szedł od miasta do miasta, aż dotarł w końcu do