Biblia Warszawsko Praska
Bp Kazimierza Romaniuka
Zmień konfigurację
Niektóre opcje:

  Bez polskich liter
  Fragmenty sklejone
  Przypisy
  Numery
    pogrubione
    w nawiasach
 Odnośniki w przypisach:
  pogrubione
  podkreślone
Strona główna

Po czterdziestu latach, [pewnego dnia] na pustyni [w pobliżu] góry Synaj ukazał mu się w ognistym krzaku anioł Pański. Kiedy Mojżesz zobaczył go, zdumiał się bardzo, lecz gdy podszedł bliżej, żeby się mu dokładniej przyjrzeć, usłyszał takie oto słowa Pana: Ja jestem Bogiem twoich ojców, Bogiem Abrahama i Izaaka, i Jakuba. Na te słowa przeraził się Mojżesz i nie miał odwagi już więcej patrzeć. A Pan powiedział do niego: Zdejm obuwie z twoich nóg, bo miejsce, na którym stoisz - to ziemia święta. Długo patrzyłem na cierpienia mojego ludu w Egipcie. Wysłuchałem na koniec jego wołania i zstąpiłem, aby go uwolnić. Chodź tu, gdyż ciebie zamierzam posłać do Egiptu. W ten sposób tego właśnie Mojżesza, którego oni się wyparli, mówiąc: Któż to ustanowił cię panem i sędzią naszym? - Bóg wysłał jako przywódcę i wybawcę, oddając go pod opiekę anioła, który ukazał mu się w krzaku. I on to właśnie wyprowadził ich [z niewoli], czyniąc przy tym liczne znaki i cuda w ziemi egipskiej, nad Morzem Czerwonym i przez lat czterdzieści podczas wędrówki przez pustynię. To Mojżesz również powiedział do potomków Izraela: Proroka podobnego do mnie wzbudzi wam Bóg spośród braci waszych. On to przebywając z ludem na pustyni był pośrednikiem między aniołem, który przemawiał do niego na górze Synaj, a naszymi ojcami. On również otrzymał słowa nauki zapewniającej życie, po to, aby wam je przekazać. Lecz nasi ojcowie nie chcieli go słuchać: odtrącili go i zwrócili swe serca ku Egipcjanom, mówiąc do Aarona: Uczyń nam bogów, którzy by szli przed nami. Nie wiemy bowiem, co stało się z Mojżeszem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej. I zrobili sobie posąg cielca, składali ofiary temu idolowi i chełpili się dziełem rąk swoich. Wtedy Bóg odwrócił się od nich i dopuścił, że oddawali cześć ciałom niebieskim, zgodnie z tym, co napisane w księdze proroków: Czy to Mnie, o Izraelici, składaliście dary i ofiary podczas czterdziestoletniej wędrówki po pustyni? Nie, obnosiliście raczej namiot Molocha i gwiazdę przedstawiającą bożka Remfana, wyobrażenia, które uczyniliście, aby im właśnie cześć oddawać. Odrzucę was za to dalej niż Babilon. Nasi ojcowie mieli na pustyni Namiot Świadectwa, który został zbudowany przez Mojżesza na rozkaz Boga, według przedstawionego wzoru. Przejęli go nasi ojcowie i pod wodzą Jozuego wnieśli do ziemi uwolnionej przez Boga od jej dotychczasowych mieszkańców dla ojców naszych. Tam pozostawał ów przybytek aż do czasów Dawida, który cieszył się szczególnymi względami u Pana. On to prosił Boga, by dana mu była łaska zbudowania [nowego] przybytku dla Boga Jakuba. Jednakże dopiero Salomon Mu zbudował dom. Lecz Najwyższy nie mieszka - jak mówi prorok - w budowlach, wzniesionych rękami ludzkimi: Moim tronem jest niebo, a ziemia służy za podnóżek dla stóp moich. Jakiż dom wy możecie Mi zbudować - pyta Pan albo gdzie znajdziecie miejsce na odpoczynek dla Mnie? Czyż tego wszystkiego nie stworzyła moja ręka? O wy, ludzie twardego karku, opornych serc i uszu! Zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu. Postępujecie tak samo, jak wasi ojcowie. Któryż to z proroków nie był prześladowany przez ojców waszych? Pozabijali nawet tych, którzy przepowiadali przyjście Sprawiedliwego. Teraz zaś wy zdradziliście Go i zgładziliście, wy, którzy za pośrednictwem aniołów otrzymaliście Prawo, ale wcale nie przestrzegaliście go. Usłyszawszy to unieśli się wielkim gniewem i aż poczęli zgrzytać na niego zębami. A on, pełen Ducha Świętego, wzniósł oczy ku niebu, oglądając chwałę Bożą i Jezusa stojącego po prawicy Boga. I rzekł: Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga! Na to oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się wszyscy razem na niego. Wywlekli go poza miasto i obrzucili kamieniami, a świadkowie złożyli swoje szaty u stóp młodego człowieka imieniem Szaweł. I tak kamienowali Szczepana, który modlił się w ten sposób: Panie Jezu, przyjmij ducha mego. A kiedy już upadł na kolana, zawołał głośno: Panie, nie uważaj ich za winnych tego grzechu! I po tych słowach skonał. A Szaweł godził się na zamordowanie Szczepana.

W tym samym czasie rozpoczęło się krwawe prześladowanie chrześcijan w Jerozolimie. Wszyscy, z wyjątkiem apostołów, rozbiegli się po różnych zakątkach Judei i Samarii.