Biblia Warszawsko Praska
Bp Kazimierza Romaniuka
Zmień konfigurację
Niektóre opcje:

  Bez polskich liter
  Fragmenty sklejone
  Przypisy
  Numery
    pogrubione
    w nawiasach
 Odnośniki w przypisach:
  pogrubione
  podkreślone
Strona główna

Lecz pewien człowiek imieniem Ananiasz - jego żona nazywała się Safira - sprzedał swoją posiadłość i za wiedzą żony część otrzymanych pieniędzy zachował dla siebie, a tylko część przyniósł i złożył u stóp apostołów. Ale Piotr rzekł do niego: Czemu dopuściłeś, żeby szatan zawładnął twoim sercem i nakłonił cię, żebyś skłamał Duchowi Świętemu, zachowując dla siebie część pieniędzy otrzymanych ze sprzedaży ziemi? Przecież była twoją własnością, a gdy ją już sprzedałeś, czyż nie mogłeś dowolnie rozporządzać tym, co za nią otrzymałeś? Jak mogłeś zdecydować się na tak niecny czyn? Przecież nie ludzi okłamałeś, tylko Boga! Usłyszawszy te słowa Ananiasz padł martwy. A wszystkich, którzy przypadkiem również słuchali tych słów, ogarnęło przerażenie. Młodsi spośród zebranych wstali, owinęli go [w prześcieradło], wynieśli i pochowali. Mniej więcej trzy godziny potem weszła również jego żona, nie wiedząc nic o tym, co się stało. A Piotr zapytał ją: Powiedz mi, czy za tyle to a tyle sprzedaliście waszą ziemię? A ona odpowiedziała: Tak za tyle! Na to Piotr do niej: Czemuż to nawet umówiliście się między sobą, aby prowokować do gniewu Ducha Pańskiego? Oto jeszcze stoją u progu ci, co pochowali twego męża. Zaraz wyniosą i ciebie. A ona upadła natychmiast u jego stóp i skonała. Gdy wrócili owi młodzi ludzie, zastali ją już martwą. Wynieśli ją więc i pochowali obok jej męża. Przerażenie wielkie ogarnęło wtedy cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli. Apostołowie zaś dokonywali wśród ludu wiele znaków i cudów. A wierni trzymali się razem w krużganku Salomona. Spośród obcych zaś nikt nie śmiał dołączyć się do nich, a u ludzi cieszyli się wielkim poważaniem. Z dniem każdym powiększała się liczba mężczyzn i kobiet przyjmujących wiarę w Pana. Na ulice wynoszono chorych i kładziono ich na łożach i noszach, licząc na to, że może choć cień przechodzącego Piotra padnie na któregoś z nich. Wiele ludzi przychodziło również z miast sąsiednich do Jerozolimy, sprowadzając ze sobą chorych i dręczonych przez duchy nieczyste. I wszyscy odzyskiwali zdrowie.