Biblia Warszawsko Praska
Bp Kazimierza Romaniuka
Zmień konfigurację
Niektóre opcje:

  Bez polskich liter
  Fragmenty sklejone
  Przypisy
  Numery
    pogrubione
    w nawiasach
 Odnośniki w przypisach:
  pogrubione
  podkreślone
Strona główna
dz 19 ma 40 wersetów

Po tych wydarzeniach postanowił Paweł udać się przez Macedonię i Achaję do Jerozolimy. Mówił przy tym: Skoro się już tam dostanę, muszę potem zobaczyć także Rzym. Wysłał tedy do Macedonii swoich dwu współpracowników, Tymoteusza i Erasta, a sam jeszcze przez jakiś czas pozostał w Azji. I wtedy to właśnie doszło do niemałych rozruchów w związku z rozumieniem drogi Pańskiej. Otóż pewien złotnik, imieniem Demetriusz, zatrudniając przy wyrobie srebrnych świątynek Artemidy wielu rzemieślników, dawał im przez to sposobność do niemałych zarobków. Zebrał ich wszystkich pewnego dnia i powiedział tak: Mężowie, wiecie dobrze, że nasz dobrobyt zależy od tego rzemiosła. Otóż sami widzicie i słyszycie zewsząd, że nie tylko w Efezie, ale w całej prawie Azji ten Paweł zdołał przekonać i przeciągnąć na swoją stronę wielu, twierdząc, że nie są bogami ci, których ludzie uczynili swoimi rękami. Istnieje obawa, że wkrótce nie tylko zaniknie nasze rzemiosło, ale także zostanie pozbawiona wszelkiego szacunku świątynia wielkiej bogini Artemidy, a ona sama, tak bardzo czczona w całej Azji i w całym świecie, zostanie odarta z wszelkiego majestatu. Gdy to usłyszeli, zawrzeli gniewem i zaczęli krzyczeć: Wielka Artemida Efeska! Powstało zamieszanie, które wkrótce ogarnęło całe miasto. Zaraz też porwano Gajusa i Arystarcha, Macedończyków, towarzyszy Pawła, i ruszono wielkim tłumem do teatru. Paweł również chciał wmieszać się w tłum, ale uczniowie mu nie pozwolili. Zresztą niektórzy azjarchowie, życzliwi Apostołowi, radzili mu również, żeby nie udawał się do teatru. Każdy krzyczał co innego i w końcu zebranie stało się tak burzliwe, że wielu nie wiedziało nawet, po co przyszli. Nagle z tłumu wypchnięto Aleksandra, którego wysuwali Żydzi [by przedłożył ich sprawę]. Uczynił on już znak ręką, by [uciszyć tłum i] usprawiedliwić się przed ludem, ale rozpoznano go, że jest Żydem. I wyrwał się z wszystkich ust jeden potężny krzyk: Wielka Artemida Efeska! Krzyczano tak prawie dwie godziny. W końcu sekretarz uspokoił tłum i powiedział: Efezjanie, czyż istnieje człowiek, któremu nie byłoby wiadomo, że miasto otacza czcią wielką Artemidę oraz jej posąg zesłany nam z nieba? Nikt przecież nie może temu zaprzeczyć. Winniście tedy zachować spokój i nie podejmować żadnych kroków zbyt pochopnie. A wyście pochwycili i przywiedli tu ludzi, którzy nie są przecież świętokradcami ani nie bluźnią naszej bogini. Jeżeli zaś Demetriusz i jego rzemieślnicy mają coś przeciw komuś, to na rynku odbywają się przecież, w obecności prokonsulów, formalne przesłuchania sądowe; tam niech wytaczają oskarżenia jedni przeciw drugim. A jeżeli żądacie czegoś więcej, to powinno się to rozpatrzyć na prawnie zwołanym zebraniu. W przeciwnym razie możemy być pociągnięci do odpowiedzialności za spowodowanie dzisiejszego rozruchu. I trudno nam będzie wytłumaczyć, dlaczego doszło do tego zamieszania. Po tych słowach kazał rozejść się zebranym.