Biblia Warszawsko Praska
Bp Kazimierza Romaniuka
Zmień konfigurację
Niektóre opcje:

  Bez polskich liter
  Fragmenty sklejone
  Przypisy
  Numery
    pogrubione
    w nawiasach
 Odnośniki w przypisach:
  pogrubione
  podkreślone
Strona główna

W Cezarei żył pewien człowiek imieniem Korneliusz. Ten setnik kohorty zwanej italską był człowiekiem pobożnym i bogobojnym. Taki też był cały jego dom. Bardzo hojnie wspomagał ubogich żydowskich i modlił się nieustannie do Boga. Pewnego dnia po południu miał widzenie: Zobaczył anioła Pańskiego, który rzekł do niego: Korneliuszu! A on przypatrując się mu z lękiem zapytał: Co, Panie? Anioł zaś odpowiedział: Twoje modlitwy i dobre uczynki wyświadczane ubogim dotarły do Boga niczym miła Mu ofiara. Poślij więc teraz do Jafy swoich ludzi, żeby tu sprowadzili niejakiego Szymona, zwanego również Piotrem. Mieszka on u pewnego garbarza Szymona, który ma swój dom nad morzem. Kiedy anioł powiedziawszy to zniknął, zawołał [Korneliusz] dwóch domowników i jednego spośród swoich podwładnych, pobożnego żołnierza. Przedstawił im wszystko i posłał ich do Jafy. A nazajutrz, kiedy oni już byli w drodze i zbliżali się do miasta, Piotr wyszedł na dach, aby się pomodlić. Było już około godziny szóstej. Zaczął odczuwać głód i chciał coś zjeść. Kiedy zaś przygotowywano mu posiłek, miał widzenie: Zobaczył niebo otwarte i coś na kształt wielkiego płótna czterema końcami opadającego ku ziemi. Znajdowały się na nim wszelkie zwierzęta czworonożne, płazy i ptaki. Potem dał się słyszeć głos: Zabijaj to, Piotrze i jedz! Lecz Piotr odpowiedział: O nie, Panie! Nigdy nie jadłem nic skażonego i nieczystego. Ale głos odezwał się po raz wtóry: Nie uważaj za nieczyste tego, co Bóg już oczyścił. To samo powtórzyło się trzykrotnie, po czym tajemnicze płótno uniosło się ku górze i znikło. Kiedy Piotr zaczął się zastanawiać, co może oznaczać to wszystko, co widział, wysłannicy Korneliusza, dopytawszy się o dom Szymona, stanęli przed bramą i zapytali głośno: Czy jest tu Szymon, zwany Piotrem? Tymczasem Piotr ciągle jeszcze zastanawiał się nad swoim widzeniem. I wtedy Duch rzekł do niego: Poszukują cię trzej ludzie. Wyjdź do nich i pójdź z nimi, dokąd cię poproszą, bo to Ja ich posłałem. Zszedł tedy Piotr do owych ludzi i oświadczył: To ja jestem tym, którego szukacie. O co wam chodzi? A oni odpowiedzieli: Setnik Korneliusz, człowiek sprawiedliwy i bogobojny, co może poświadczyć cała ludność żydowska, otrzymał polecenie od anioła Bożego, żeby cię wezwał do swego domu i wysłuchał wszystkiego, co mu powiesz. Zaprosił ich tedy Piotr do wnętrza i ugościł, a nazajutrz, wziąwszy do towarzystwa kilku braci z Jafy, ruszył z nimi w drogę. Następnego dnia przybyli do Cezarei, gdzie oczekiwał na nich Korneliusz, zwoławszy także swych krewnych i najbliższych przyjaciół. Gdy Piotr miał już wchodzić do domu, wyszedł mu na spotkanie Korneliusz, upadł do nóg i oddał mu pokłon. Lecz Piotr podniósł go natychmiast, mówiąc: Wstań, ja przecież też jestem tylko człowiekiem. Rozmawiając z nim wszedł do wnętrza, gdzie zastał licznie zgromadzonych. I odezwał się do nich w te słowa: Wy z pewnością wiecie, że Prawo zabrania Żydowi mieć cokolwiek wspólnego z cudzoziemcem lub przychodzić do niego. Lecz ja zostałem pouczony przez Boga, że żadnego człowieka nie można uważać za skażonego lub nieczystego. Dlatego też na wezwanie przybyłem do was bez żadnego sprzeciwu. Chciałbym tylko wiedzieć, po coście mnie wezwali. Wtedy Korneliusz odpowiedział: Cztery dni temu, gdy znajdowałem się w swoim domu na modlitwie, gdzieś około godziny dziewiątej, ukazał mi się jakiś człowiek odziany w białą szatę i powiedział: Korneliuszu, Bóg wysłuchał twojej modlitwy i wejrzał na rozdzielane przez ciebie jałmużny. Niech tedy ktoś od ciebie pójdzie do Jafy i sprowadzi tu Szymona, zwanego Piotrem. Zatrzymał się on w domu garbarza Szymona, mieszkającego nad morzem. Posłałem więc natychmiast do ciebie ludzi, a ty dobrze zrobiłeś, że przyszedłeś. Teraz wszyscy jesteśmy gotowi wobec Boga wysłuchać wszystkiego, cokolwiek Pan polecił ci nam powiedzieć.