Biblia Warszawsko Praska
Bp Kazimierza Romaniuka
Zmień konfigurację
Niektóre opcje:

  Bez polskich liter
  Fragmenty sklejone
  Przypisy
  Numery
    pogrubione
    w nawiasach
 Odnośniki w przypisach:
  pogrubione
  podkreślone
Strona główna

Tymczasem my, bracia, rozłączeni z wami na krótko - nie sercem, rzecz jasna, ale niemożnością oglądania was wprost - tak bardzo pragnęliśmy was zobaczyć! Mieliśmy zamiar raz i drugi - zwłaszcza ja, Paweł - przybyć do was, ale przeszkodził nam szatan. Bo któż może być naszą nadzieją, radością albo chlubą? Czyż nie wy będziecie dla nas tym wszystkim przed obliczem Pana naszego Jezusa w dzień Jego przyjścia? Tak, to wy [już] jesteście dla nas źródłem i chwały, i radości.

Nie mogąc już dłużej przeciągać tego oczekiwania, postanowiliśmy sami pozostać [co prawda] w Atenach, [ale] Tymoteusza, brata naszego i sługę w głoszeniu Ewangelii Chrystusa, wysłaliśmy do was, aby was podniósł na duchu i umocnił w wierze, żeby się ktoś czasem nie załamał wśród tych ucisków. Taki jest przecież, jak wiecie, cel naszego posłannictwa. Zresztą przypomnieć wypada, że kiedyśmy byli u was, mówiliśmy, że będziemy znosić prześladowanie, co też - jak wiecie - stało się wkrótce potem. Dlatego też, nie mogąc już dłużej trwać w niepewności, posłałem [Tymoteusza], żeby się przyjrzał na miejscu waszej wierze, żeby stwierdził, czy przypadkiem nie uwiódł was kusiciel i czy nasze trudy wskutek tego nie poszły na marne. Lecz teraz - kiedy już Tymoteusz wrócił od was i przyniósł nam wieści radosne o waszej wierze i miłości, gdy nas zapewniał o tym, że dobrze nas wspominacie i że pragniecie nas zobaczyć, tak jak my was - doznaliśmy, dzięki wam, bracia, prawdziwej pociechy głównie z powodu wiary, w której trwacie mimo waszych niedostatków i naszego ucisku. Teraz bowiem - gdyśmy się dowiedzieli, że jesteście wierni Panu i w nas wstąpił nowy duch. Już nawet nie wiemy, jak mamy dziękować Bogu za ową radość, którą przeżywamy z powodu was przed Bogiem. Nadal modlimy się gorąco we dnie i w nocy, abyśmy mogli wreszcie zobaczyć was osobiście i uzupełnić to, czego jeszcze niedostaje waszej wierze. Obyż drogę do was utorował nam sam Bóg Ojciec nasz i Pan nasz Jezus! Pan niech też sprawia, aby było was coraz więcej, aby miłość - ta wasza wzajemna i miłość do wszystkich ludzi - stawała się coraz większa i aby była wreszcie taka jak nasza miłość do was; aby umacniały się coraz bardziej wasze serca, iżbyście byli doskonali i bez zarzutu wobec Boga Ojca naszego w dzień przyjścia Pana naszego Jezusa wraz ze wszystkimi, którzy do Niego należą.

Na koniec, bracia, prosimy was i polecamy wam bardzo stanowczo w imię Pana Jezusa, abyście - zgodnie z waszym dotychczasowym postępowaniem - stawali się coraz bardziej doskonałymi, stosownie do pouczeń, które otrzymaliście od nas w sprawie doskonalenia się duchowego i przypodobania się Bogu. Wiecie przecież, jakie to zalecenia przekazaliśmy wam przez Pana Jezusa. Otóż Bóg chce, żebyście byli świętymi, to znaczy, żebyście unikali rozpusty, by każdy z was umiał utrzymać swe ciało w świętości i czci, a nie poddawał się pożądliwym namiętnościom, jak to czynią poganie, którzy nie znają Boga. W tych sprawach niech nikt nie dopuszcza się żadnych wykroczeń ani nie próbuje oszukiwać swego brata, gdyż powiedzieliśmy wam to już i przestrzegaliśmy was z całą stanowczością, że Pan sam wymierzy surową karę za wszystkie takie występki. Powołał nas bowiem Bóg nie do rozpusty, lecz do świętości. Tak więc kto odrzuca to pouczenie, odrzuca nie tylko człowieka, lecz Boga, który jest dawcą Ducha Świętego. Nie muszę wam pisać o potrzebie miłości braterskiej, gdyż przez samego Boga zostaliście pouczeni, jak powinniście miłować jedni drugich. Zgodnie zresztą z tym pouczeniem darzycie miłością wszystkich braci w całej Macedonii. My zaś ograniczymy się już tylko do zachęcenia was, abyście się w tej miłości doskonalili coraz bardziej. Starajcie się zachować spokój, wypełniać wasze obowiązki i pracować własnymi rękami zgodnie z naszymi uprzednimi zaleceniami. Zachowujcie się też godnie wobec tych, którzy nie należą do społeczności chrześcijańskiej, i nie bądźcie dla nikogo ciężarem.