DIECEZJA WARSZAWSKO-PRASKA
Homilia pożegnanie DW-P
Katedra, 20 kwietnia godz. 12.30

„Wam zatem, którzy wierzycie, cześć”
(1 P 2,7)


Ekscelencje, Księża Biskupi!
Kapłani wszystkich stopni i godności!
Ojcowie, bracia, siostry zakonne!
Przedstawiciele struktur życia Narodu, Rządu, Parlamentu, Samorządu terytorialnego – Ministrowie, Burmistrzowie, Wójtowie!
Bracia Strażacy – duchowi synowie Św. Floriana, współpatrona tej Bazyliki Katedralnej!
Umiłowani mieszkańcy Diecezji Warszawsko – Praskiej,
„Ludu Bogu na własność przeznaczony” (por. 1 P 2,9 )!
Wszyscy uczestnicy tego eucharystycznego spotkania!


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

2 października 2004 roku, w dzień wspomnienia Aniołów –Stróżów, tym pozdrowieniem, rozpocząłem swoją homilię, wypowiedzianą do Was, w tej Katedrze, w tamten ważny i piękny dzień mego życia, kiedy przyszedłem do wspólnoty Diecezji Warszawsko – Praskiej, jako jej nowy biskup.

Po prawie czternastu latach mej posługi w Ordynariacie Polowym Wojska Polskiego, posłał mnie Ojciec Święty Jan Paweł II do Was. Ustanowił Waszym Biskupem. Postawił na czele wspólnoty Kościoła Warszawsko-Praskiego, abym stał się dla niego odważnym prorokiem, wiarygodnym świadkiem, wiernym sługą Chrystusa; głosił Wam Jego Ewangelię, stał się krzewicielem i szafarzem świętych sakramentów.

„Raduje się duch mój w Bogu, zbawcy moim” (Łk 1, 47) – powtórzyłem tamtego dnia słowa Maryi. Poprzez nie odwoływałem się do jej wspomożenia – świętej Matki Boga, która powinna być „dla biskupa Mistrzynią w słuchaniu i w gotowości wypełniania słowa Bożego, w wytrwałości w wierze, w ufnej nadziei i gorącej miłości” (Pastores gregis, 14).

Stawałem przed Wami z mym biskupim zawołaniem: Milito pro Christo! Z moim credo, które wyrażało i wyraża – mówię to z najgłębszym przekonaniem – rdzeń mej kapłańskiej posługi. Przygotowało mnie do niej Seminarium mej rodzinnej, wileńskiej archidiecezji. Pełniłem ją w kraju i poza jego granicami – 14 lat w Rzymie, w służbie Stolicy Apostolskiej. Z tym zawołaniem – jako Pasterz Diecezji Wojskowej – otwierałem dla Chrystusa bramy polskich koszar, które zamknął przed nim opresyjny komunistyczny system. Z tym biskupim zawołaniem przyszedłem do Was.

W tamtej ingresowej homilii przywołałem słowa Chrystusa wypowiedziane na Górze Oliwnej, gdy zbliżała się godzina Odkupienia: „Wstańcie, chodźmy” (Mt 26, 46). Słowami tymi – pamiętamy – Jan Paweł II zatytułował swoją książkę poświęconą posłannictwu biskupa.


I. Życie nasze jest drogą

Z tą Chrystusowa zachętą „Wstańcie, chodźmy” – zwracałem się do Was, Bracia Kapłani, i do wspólnoty wiary Diecezji Warszawsko-Praskiej. „Wstańcie, chodźmy w rzeczywistość XXI wieku: społeczną, polityczną, rodzinną i kościelną. Wstańcie, chodźmy z Chrystusem i dla Chrystusa” – drogami Kościoła i Narodu.

Idziemy prowadzeni łaską Ducha Świętego – kapłani, siostry zakonne, cały Lud Boży naszej Diecezji. Bowiem jesteśmy wszyscy, „dzięki sprawiedliwości Boga naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa”, powołani do świętości (por. 2 P 1, 1).

Dzisiaj przyszedł dzień, kiedy ja, Wasz dotychczasowy Biskup, zostałem w imię Chrystusa skierowany przez Ojca Świętego Benedykta XVI do nowych zadań, do pasterskiej posługi w Archidiecezji Gdańskiej.

Powiedziałem po ogłoszeniu tej nominacji, że decyzję Ojca Świętego przyjmuję z pokorą i synowskim posłuszeństwem wobec Głowy Kościoła, który – z Chrystusowego mandatu – posiada władzę nad wszystkimi pasterzami i wiernymi.

Ja tej nominacji nie pragnąłem. Ja o taką nominację nie zabiegałem. Ja tę nominację – w mym sercu – mocno przeżyłem.

Ale ja tej nominacji – gdy przyszła – odpowiedziałem: tak. Bo Ojcu Świętemu się nie odmawia. Bo w tej nominacji – cokolwiek by ona znaczyła na planie mojego życia – wyraża się katolickość Kościoła i powszechny wymiar posługi biskupiej. Bowiem biskup jest człowiekiem drogi. Jej kierunek i geografię wyznacza wola Chrystusowego Namiestnika. I trzeba Jego decyzję przyjmować z pokorą i ufnością.

„Niech się nie trwoży serce wasze. Ufajcie Bogu, i mnie ufajcie” (J 14, 1). Ewangelia dzisiejszej niedzieli utrwala przebieg ostatniej rozmowy Jezusa ze jedenastoma uczniami, niedługo przed pojmaniem w Ogrójcu. Jezus zapowiada w niej swój powrót do domu Ojca, do którego odchodzi, „abyście i wy byli tam, gdzie ja jestem” (J 14, 3) Uspokaja ich lęk i niepewność. Wzywa ich do dojrzalej wiary. Wiara ta doprowadzi zarówno ich – apostołów, jak i tych wszystkich, którzy Jezusowi zaufali – do Niebieskiej Ojczyzny, do domu Przedwiecznego Ojca, który – to słowa Zbawiciela – „będąc we mnie spełnia swoje dzieła” (J 14, 10). Bowiem: „Kto mnie zobaczył, zobaczył Ojca” (J 14, 9). „Jeśli ktoś uwierzy we mnie, to dzieła, które ja spełniam, i on spełniać będzie” (J 14, 12). Podczas tamtej rozmowy Jezus ukazuje obraz drogi – w jej najgłębszym, zbawczym wymiarze. „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie (J 14, 6).

Jesteśmy wezwani i powołani, aby drogi naszego życia naznaczone łaską wiary, łączyły się z tamtą Chrystusową drogą ku Ojcu, ku zbawieniu. I drogi diecezjalnej wspólnoty, i kapłanów, i nas biskupów, którzy pełnimy swoją apostolską misję na drogach świata.

Nad każdym biskupim herbem dostrzeżecie charakterystyczny kapelusz, który jest właśnie symbolem pielgrzyma, ruszającego w drogę, chroniącym go przed chłodem, kurzem, upałem.

W duchu wiary, że życie nasze jest drogą, której bieg i kierunek wyznacza Boża Opatrzność, przyjąłem tę nominację. To posłanie i naznaczenie. Wiem dobrze, że w ludzkim wymiarze, jest zadaniem trudnym. Potrzebuje Bożego wspomożenia. Potrzebuje duchowego wsparcia. Wymaga wstawienniczej modlitwy, o którą Was juz teraz najserdeczniej proszę.


II. Dziękuję za te dni i godziny

Drodzy Diecezjanie !
W takiej godzinie jak ta, trzeba choćby w największym skrócie dokonać bilansu przebytej wspólnie drogi. Dziękować tym, którzy mi w tej drodze towarzyszyli, którzy mnie w tej w drodze wspomagali, którzy szli wraz ze mną.

W takiej chwili jak ta wracają wspomnienia. Mocno, natarczywie, wyraziście. Dzień ingresu. Powitanie na moście Śląsko–Dąbrowskim. Odświętnie przybrana Katedra, otoczona strażackimi wozami. Bo to Straż Pożarna – wierna swemu Patronowi, Św. Florianowi – przyszła powitać nowego biskupa. Przyjazne spojrzenia tych, którzy przyszli mnie powitać.

I moja ciekawość pomieszana ze zrozumiałym niepokojem, jak to będzie, jak pobiegną dni, jak podołam nowym zadaniom.

Dziękuję dziś za te dni, za te godziny, za te doświadczenia, za te przeżycia – za te trzy i pół roku obecności, pośród was i dla was!

Dziękuję za nie nade wszystko Bogu w Trójcy Świętej jedynemu, dziękuję Chrystusowi, „który (...) siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami (Rz 8, 34), który jako dobry Pasterz jest obecny w swoim Kościele pod Postaciami Eucharystycznymi, w sakramentach, w Słowie, wszędzie tam, „gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje” (Mt 18, 20).

Dziękuje Kościołowi Warszawsko-Praskiemu, który mnie przyjął z otwartością, który mi dopomógł – w jakże istotny sposób – w wypełnianiu mej pasterskiej posługi, w budowaniu – w prawdzie i świętości – diecezjalnej owczarni. Przyszedłem do was z niedaleka, z lewego brzegu Wisły, zdawać się mogło do przestrzeni znanej – to tu przecież rozlokowały się parafie wojskowe: i Rembertów, i Wesoła, i Legionowo, i Mińsk Mazowiecki,do sąsiedniej, młodej diecezji, ustanowionej w 1992 roku. Ale trzeba było czasu, aby ten Kościół w pełni rozpoznać, aby go zrozumieć, poznać jego radości, także duszpasterskie potrzeby i problemy, w swoisty sposób go dotknąć.

Odnajdywałem tutaj to, co trwałe – wiarę i miłość. Wiarę ludzi i wspólnot. Odkrywałem dzieła włodarzy Archidiecezji Warszawskiej w jej kształcie sprzed podziału. Pierwszego pasterza Archidiecezji Warszawskiej w Polsce Niepodległej, kardynała Aleksandra Kakowskiego, który oczekuje zmartwychwstania na Cmentarzu Bródzieńskim, kardynałów Augusta Hlonda, Sługi Bożego Stefana Wyszyńskiego, Józefa Glempa – pasterzy trudnej epoki zmagań o prawa wierzącego Narodu, na której odcisnęli piętno swej wielkości, swej wierności Bogu i Ojczyźnie, i Narodowi. Poznawałem dzieła ostatnich kilkunastu lat, wyrosłe z woli i postanowień pierwszego pasterza Diecezji Warszawsko – Praskiej księdza biskupa Kazimierza Romaniuka, który z oddaniem i poświeceniem tworzył struktury organizacyjne nowej diecezji: i seminarium, i kurię, i ośrodki duszpasterskie. Ksiądz Biskup Kazimierz senior jest dziś z nami. Jeszcze raz wyrażam swoją i naszą wdzięczność za to, co dla diecezji uczynił w czasie swej biskupiej posługi i za pomoc, dobrą radę, jakiej od niego doświadczyłem.

A nade wszystko poznałem was, kapłanów, robotników w winnicy Kościoła Warszawsko – Praskiego. W kazaniu ingresowym wyjawiłem moje skrywane pragnienie, aby być biskupem -proboszczem, Proboszczem – proboszczów. Być blisko małych struktur, nawiązywać bezpośrednie i naturalne kontakty z wiernymi. Nie szczędziłem czasu na wizytacje, odwiedziny parafialnych wspólnot. W ten sposób umacniała się wieź z kapłanami, ze wspólnotą wiernych.

Starałem się rozpoznawać te potrzeby, problemy, oczekiwania. Podejmować decyzje, także te personalne, mając na uwadze dobro Kościoła. Bo Kościół będzie właściwie pełnił swoją zbawczą misję, jeśli coraz skuteczniej otwierać się będzie na znaki, reagował na wyzwania epoki. Szczególnie dostrzegalne w wielkich skupiskach, takich jak Stolica. Kryzys wartości, pojęciowy zamęt, sekularyzacja, nowe formy życia, które starają się wypłukać z ludzkiej świadomości wrażliwość religijną, tworząc wizję świata bez Boga, bez Dekalogu, bez ugruntowanych zasad moralnych. Podejmowałem decyzje, których nadrzędnym celem, była troska, aby nasz Kościół z odwagą, z nadzieją, zdecydowanie stawał wobec wyzwań czasu, podejmował je i rozwiązywał, ukazywał ludziom tej ziemi Chrystusa obecnego, głosił jego ewangeliczne orędzie, wciąż aktualne, wciąż inspirujące, wciąż odmieniające ku dobru człowieka.

Dziękuję Wam, Bracia Kapłani, za wspólnotę jedności ze swym biskupem.

Doświadczyliśmy jako wspólnota wiary, i jako wspólnota kapłańska, szczególnie radosnej chwili. Ojciec Święty Benedykt XVI wyniósł do chwały błogosławionych Ks. Ignacego Kłopotowskiego. Kapłana, którego posługa w dużej mierze biegła tu, na praskim brzegu Stolicy, także w tej świątyni. Błogosławiony Ksiądz Ignacy, opiekun ubogich, inicjator wielu chrześcijańskich dzieł, a przede wszystkim sługa słowa – prasy i książki katolickiej.

Patron na nasz czas, kiedy media uzyskały tak wielką siłę oddziaływania. Mogą służyć prawdzie i dobru, a mogą także – wiemy o tym dobrze – tym wartościom się sprzeniewierzyć.

Starałem się tworzyć warunki, aby w naszej Diecezji rozwijały się media katolickie. Okrzepło Radio Warszawa – programowo atrakcyjne, słuchane i lubiane. Zaczął wychodzić tygodnik informacyjno – formacyjny Idziemy, który zdobył już sobie trwałe miejsce pośród katolickich pism w naszej Ojczyźnie. Często było z nami Radio MaryjaTelewizja Trwam, także Telewizja Polonia. Dziękuję im za to. Dziękuję także wszystkim dziennikarzom, którym nie szczędziłem czasu, aż po tę ostatnią konferencje, zwołaną bezpośrednio po ogłoszeniu decyzji papieskiej o mej nominacji do Gdańska.

Dziękuję za wszystkie inicjatywy, zrodzone w Duszpasterstwie Środowisk Twórczych i Sportu, i w we wspólnotach parafialnych, którym chętnie patronowałem, służące propagowaniu ewangelicznego przesłania przez: muzykę, śpiew, poetyckie słowo, teatralny spektakl. Służące artystycznej kulturze, która przecież wyrasta z Bożego źródła piękna.

Jakże mocno w artystycznym dziedzictwie Stolicy wpisał się Festiwal Muzyczna Praga. W Bazylice Serca Jezusowego koncertowali najsławniejsi: wiedeńscy filharmonicy, mediolańska La scala, mistrz Krzysztof Penderecki.

Drodzy Bracia i Siostry!

Nie sposób wypowiedzieć wszystkich słów wdzięczności. Wydobyć wszystkich wektorów duszpasterskiej posługi, które tworzą ten duchowy, religijny wymiar Kościoła Warszawsko – Praskiego, wiano wiary, duszpasterskiej troski, ewangelicznych czynów.

Wskażę na jeden z nich. Na dzieła miłosierdzia, które stały się odpowiedzią Kościoła, wyraźną i skuteczną, na oczekiwanie i potrzeby ludzi ubogich, chorych, dotkniętych nieszczęściem, których tu, na prawym brzegu Wisły, jest dużo. Na początku swej posługi święciłem jadłodajnię dla ubogich w okolicy Dworca Wschodniego. Powstawały jadłodajnie w innych punktach, i domy samotnej matki, i hospicja, i warsztaty terapii, i poradnie dla uzależnionych, i wieloraka pomoc, i opieka nad imigrantami, i nad ludźmi z tej swoistej wieży Babel otaczającej Stadion Dziesięciolecia. To szczególny rys tego społecznego wymiaru posługi Kościoła Warszawsko – Praskiego. Bo przecież „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, mnieście uczynili (Mt 24, 40).

Żegnam Seminarium Duchowne. Miejsce szczególne dla każdej diecezji. Bo to w nim przecież przygotowuje się do spotkania z Chrystusem, Wieczystym Kapłanem, klerycki zaciąg młodzieży. Ci, którzy w zgiełku świata usłyszeli wezwanie: „Pójdź za mną!”. Dziękuję księdzu Rektorowi, księżom Profesorom i Wychowawcom, którzy te młode powołania kształtują, rozwijają, formują kapłańską duchowość. Czeka na Was, Drodzy Seminarzyści, diecezja, czekają wspólnoty wiernych, czeka starsza generacja kapłanów – bo wciąż nas jest za mało, na Chrystusowy siew, na Chrystusowe żniwo, na służbę nadziei. Myślę dziś ze szczególnym wzruszeniem o tych z was, których poprzez nałożenie rąk uczyniłem kapłanami.

Pozdrawiam Was w tej godzinie pożegnania Drodzy Seniorzy, Kapłani emeryci ze Otwocka, kapłani rezydenci rozsiani po parafiach. Kapłani wysłużeni i zasłużeni. Świadkowie drogi Kościoła przez trudny czas, budowniczowie świątyń, przewodnicy parafialnych wspólnot, katecheci. Szukałem z Wami kontaktu, aby poznawać drogi waszego kapłaństwa. Ze wzruszeniem i podziwem słuchałem słów życzeń skierowanych do mnie w Wielki Czwartek podczas Mszy Krzyżma przez jednego z Was, sędziwego wiekiem, a młodego duchem, księdza infułata Józefa Urcusa. Ileż w jego słowach było i Bożego ducha, i mądrości, i miłości, i wierności kapłańskiemu powołaniu, i świadectwa wiary i ewangelicznego maksymalizmu. Niech jesień Waszego życia opromienia pogoda ducha, wdzięczność ludzi i Kościoła. Niech wam odpłaci Bóg wieńcem wiecznej chwały za waszą posługę Bogu i ludziom.

Takim świadkiem wiary spotkanym na drodze mojej posługi, jest ksiądz biskup Stanisław Kędziora, biskup pomocniczy naszej Diecezji, Znany, kochany, szanowany. Biskup wedle Serca Jezusowego. Dziękuje Ci, Drogi Biskupie Stanisławie, za naszą wspólną drogę biskupiej posługi. Za Twoją dobroć, za gorliwość, za Twoje świadectwo wiary, i za ten dar twego cierpienia przynoszony i ofiarowany Chrystusowi i Kościołowi.

Łączy nas z Biskupem Stanisławem jeszcze jedno szczególne przeżycie, które stanowi wielką wartość naszych serc – ostatnie spotkanie z Ojcem Świętym na Watykanie w styczniu 2005 roku, kiedy pytał nas o Pragę, o Diecezję, wspomniał swoją bytność tutaj – pośród nas.

Ksiądz biskup Stanisław obejmuje teraz władzę nad Diecezją jako jej administrator apostolski. Wspierajmy go naszą modlitwą.

Żegnam siostry zakonne! Tak ich dużo w naszej Diecezji. Nie zdążyłem wszystkich domów odwiedzić. Ileż posterunków pracy – nie sposób je wymienić. A wszystkie złączone duchem pokory, oddania swemu powołaniu i modlitwy nieustannej – niech trwa, niech przemienia świat.


III. Trzeba kochać – Diecezję i Pragę

Umiłowani Bracia i Siostry!
W czwartek, po zakończeniu konferencji prasowej, zwołanej po ogłoszeniu mojej nominacji, jedna z dziennikarek zapytała mnie: Księże Arcybiskupie, dlaczego ksiądz tak pokochał Pragę? Odpowiedziałem: Bo tak trzeba.

Potwierdzam to wobec Was tu, w tym dniu pożegnania. Tak, trzeba Pragę i naszą Diecezję kochać. Ażeby ją pokochać, trzeba ją poznać, pojąć, zrozumieć.

Poznawałem jej trudną przeszłość. Była Praga od stuleci szańcem i bastionem osłaniającym od wschodu Stolicę. Rzeź Pragi, Powstanie Listopadowe – Olszynka Grochowska. Pamiętna bitwa u wrót Stolicy w sierpniu 1920 roku, która wtedy ocaliła Polskę i Europę przed agresją pogańskiego, komunistycznego systemu. Także to, co tu się działo tu po wojnie, a czego symbolem jest katownia NKWD i UB przy ul Namysłowskiej. To było też doświadczenie Kościoła, i to też była powinność Kościoła, aby to dziedzictwo pamięci i historii przenieść, utrwalić, nie pozwolić, aby przysypał je kurz zapomnienia czy obojętności.

„Na nową Diecezję Warszawsko – Praską Opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego Narodu i całej Europy, jakie miało miejsce po wschodniej stronie Warszawy” – to słowa Ojca Świętego Jana Pawła II wypowiedziane przed Katedrą Warszawsko -Praską pamiętnego dnia 13 czerwca 1999 roku. Staraliśmy się ten obowiązek wypełniać, podtrzymywać pamięć, modlić się i tam, w Ossowie, i w Radzyminie, i tu, w naszej Katedrze. Stanął przed jej frontonem ufundowany ze składek kapłańskich pomnik Księdza Ignacego Skorupki, kapłana, który stał się symbolem tamtych dziejowych zmagań. Niech ten Pomnik młodego kapłana, jednego z kamieni rzuconych na szaniec polskiej wolności, przypomina nowym pokoleniom, co każdego dnia przejeżdżają ruchliwą arterią Stolicy – Aleją Solidarności, o tym najgłębszym, nieśmiertelnym nurcie, który miłość ku Chrystusowi łączy z miłością do Ojczyzny, do Narodu. Z tego obowiązku pamięci płynęła moja decyzja, aby wykupić Dom Weterana 1863, miejsce ważne dla pamięci historycznej Pragi. To w tym budynku w II Rzeczypospolitej znaleźli przystań sędziwi weterani Styczniowego Powstania. Ci, którzy przed laty, w Koronie, na Litwie, na Rusi, podnieśli sztandar polskiej wolności znaczony Orłem, Pogonią i Archaniołem Michałem. Dziś w odrestaurowanym budynku ma swa siedzibę Kuria Warszawsko-Praska.

Poznawałem jej dzień dzisiejszy, zakorzeniony w praskiej tradycji, która tworzy ten rozpoznawalny typ prażanina, człowieka pogodnego, przedsiębiorczego, nie dającego się przeciwnościom, rzutkiego, honorowego, przywiązanego do swej dzielnicy. Także człowieka pobożnego. Jakże wspaniałym i wzruszającym przykładem tej praskiej pobożności, są kapliczki i figury Marki Bożej na podwórkach starych praskich kamienic, co rozświetlają się wieczorami lampionami, przybrane kwiatami, otaczane modlitwą i majową maryjną pieśnią: Chwalcie łąki umajone...

Poznając Pragę, jej ulice, zaułki, ludzi, pomyślałem czy nie warto utrwalić zwyczajności, piękna i trudu codziennego życia, które tworzy klimat i koloryt miejsca? Czy nie warto utrwalić ludzkiego trudu, który nie przekłada się na wymiar niecodziennego bohaterstwa, ale tworzy bohaterstwo codzienności? Z takich myśli zrodził się pomysł ufundowania rzeźbiarskiej grupy Praskiej Kapeli Podwórkowej, która stanęła – nie bez oporów i krytyki – przy skrzyżowaniu ulic Floriańskiej i Ks. Kłopotowskiego.

Poznawałem geografię Diecezji Warszawsko – Praskiej. Wschodnich dzielnic Stolicy, otaczających je miasteczek i osiedli, otwockiej linii, i radzymińskiej równiny, i wsi, które żywią Stolicę, i leśnych przestrzeni nad Liwcem. Poznawałem ludzi tu mieszkających – w różnych wymiarach ich życia, zawodów, stanowisk, biografii, wieku.

Biskup jest przewodnikiem wspólnoty wiernych podążających ku Niebieskiej Ojczyźnie. Ale idzie wraz z nią drogami świata, poprzez rzeczywistość życia społecznego, narodowego, politycznego.

Pragnąłem, aby tej części Mazowsza, po wschodniej stronie Wisły, przysporzyć tego wszystkiego, co podnosi jakość życia, co służy dobru, rozwojowi, kulturze, nauce, szkolnictwu. Angażowałem się w różny sposób, aby niwelować zaniedbania i kontrasty. Usprawnić to wszystko, co wymagało reformy: i szkolnictwo, i służbę zdrowia, i infrastrukturę kulturalną. Byli tacy, co mi mieli to za złe. Ale przecież sporo udało się zrobić, zmienić, zainspirować. A przede wszystkim – spotkać ludzi autentycznych, zatroskanych o wzrost tego społecznego dobra, o wspólnoty miejsca, o swoje małe Ojczyzny. Są dziś tu z nami, przedstawiciele tych wspólnot lokalnych, samorządów, stowarzyszeń. Dziękuję wam za Wasz trud, za Wasz autentyzm, za Wasze pragnienie przemiany ku dobru oblicza ziemi, na której żyjecie.


IV. „Wam zatem, którzy wierzycie, cześć!”

Ale dziś w tej świątyni żegnam wspólnotę wiary – duchowieństwo i Lud Boży naszej Diecezji. Wszyscy, jak tu jesteśmy, przez naszą modlitwę, przez sakramentalne życie, „wzrastamy ku zbawieniu” – Jesteśmy bowiem „wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym”. Jesteśmy skarbem Kościoła i drogą Kościoła.

I w poczuciu tej jedności, w poczuciu tej miłości, w poczuciu naszej wspólnej drogi ku ostatecznym celom człowieka, w tej godzinie naszego pożegnania pozdrawiam Was słowami Św. Piotra Apostoła: „Wam zatem, którzy wierzycie, cześć!”(1 P 2, 7)

Umiłowani!

Po raz ostatni staję na tej kazalnicy jako wasz Biskup. Żegnam się z wami i z tą świątynią – Katedrą naszej Diecezji Warszawsko -Praskiej pod wezwaniem Św. Michała Archanioła i Św. Floriana, matką kościołów naszej Diecezji. To świątynia, w której biskup ma swoją katedrę, z której naucza, przewodzi głównym celebracjom roku liturgicznego, udziela sakramentów. To tutaj biskup doświadcza tej szczególnej jedności i komunii ze swoimi kapłanami i z Ludem Bożym – szczególnie podczas wielkoczwartkowej Mszy Krzyżma. Ileż tu było tych uroczystych celebracji, ileż tych spotkań z Chrystusem Eucharystycznym.

To także tu przeżywaliśmy to szczególne doświadczenie – odejście do Pana Ojca Świętego Jana Pawła II. Zawierzaliśmy Bogu świadectwo 26 lat pontyfikatu Jana Pawła II, który powołał do życia naszą Diecezję. Dawaliśmy wobec Boga świadectwo, że poniesiemy przez nasze dalsze życie ten ewangeliczny zasiew papieskiej posługi.

Stanęła figura Jezusa Miłosiernego przy bocznej ścianie Katedry – miejsce kontemplacji tego szczególnego rysu pontyfikatu Jana Pawła II, ukazującego światu Boga bogatego w miłosierdzie, i miłosierdzie objawione w krzyżu i zmartwychwstaniu.

Tu także przeżywaliśmy – wiele razy – radość spotkania z braćmi z siostrzanych Kościołów, modląc się do Ducha Świętego o dar jedności i wspólnoty. Są tu przedstawiciele Księdza Arcybiskupa Sawy – naszego sąsiada – także Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Pozdrawiam ich, i modlę się nieustannie, abyśmy byli jedno.


Umiłowani!

Te wszystkie wartości, te wszystkie przeżycia, te wszystkie doświadczenia, zabieram tam, nad morski brzeg, do Gdańska. Będę się o nie wspierał, będę do nich nawiązywał, będę z nich czerpał.

Wiem już dziś, bo siebie znam, że bardzo szybko, w nawale tamtych nowych spraw, nowych obowiązków, odezwie się – tęsknota.

Stanie przed oczyma obraz strzelistych wieżyc katedry i jej czerwonych podświetlonych nocą murów, jej monumentalnego, pełnego powagi wnętrza, codziennej drogi do kurii, postaci tych, których spotykałem co dnia. Bo zawsze tęskni się do miejsc, w których doznało się dobra, życzliwości, przyjaźni, serca. A tak było tu, na Pradze!

Może spotkacie mnie któregoś dnia, jak przysiądę – będąc w Warszawie, tam na ławeczce przy praskich grajkach, wsłuchanego w nieustającą melodię życia, którego On, Jezus Chrystus, jest źródłem.

Proszę Was, pamiętajcie o swoim biskupie, który rusza w drogę, ku nowym zadaniom, ku nowej posłudze, za Chrystusem, który jest Drogą. I módlcie się za mnie. Proszę was o to.

Zawierzam was wszystkich Matce naszej nadziei. Matce Zwycięskiej z Kamionka.

Niech wam Bóg błogosławi. I temu, który przyjdzie, apostołowi nadziei, nowemu Biskupowi Warszawsko – Praskiemu.

Amen

Dod. Ks. Wojciech Lipka 20.04.2008 o 16.25